sobota, 24 grudnia 2016

Z najlepszymi życzeniami...

Niech te święta Bożego Narodzenia przyniosą Wam wiele radości – wspólnie spędzonego czasu, rodzinnej atmosfery, dużo radości i tyle optymizmu, by nie skończył się przez cały zbliżający się rok. Życzę Wam, abyście to Boże Narodzenie spędzili w atmosferze miłości i wzajemnego zrozumienia. Wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku życzy Agata z rodziną :-) 




poniedziałek, 12 grudnia 2016

Po burzy zawsze wychodzi słońce i... kret.

Witajcie,długo mnie tu nie było.Utknęłam razem z córką na 2 tyg.w czterech ścianach.Choroba córki sprawiła,że kompletnie odciełam się od świata zewnętrznego-praca,ogród stanęły na drugim planie.Zdrowie Neli było najważniejsze..Po dwóch tygodniach w końcu wyszłyśmy z domu się przewietrzyć,pospacerowaliśmy i szybko wróciliśmy do domu.Było słonecznie,ale zimno jak diabli.Szczerze to się od tego zimna odzwyczaiłam :-)ale czujemy się lepiej,już tylko lepiej.
Kilka rzeczy mnie zszokowało...a dokładnie to kret,paskudny,gdy zrobi się ciepło on wraca i ryje w sadzie,gdzie się da i ile się da.Hałas kosiarki i quada wcale mu nie przeszkadza.A mówą że zdrowy ogród tam gdzie ryje kret-zgodzicie się?


było już mrożno i napewno dziś też nieżle przymrozi i spadnie śnieg ale...jeszcze dziś jesiennie...


Ogród smacznie śpi a ja nie powiem,tęskno mi za wiosną,latem...takie kocham widoki a może nie cierpie siedzieć  domu...?


może i w czterech ścianach ale pomału wracamy do normalności .
zgadniecie gdzie jest Nela?w końcu odwiedziła swój pokój zabaw na górze:-)
oj jaka była radocha...

i w chowanego na dole się pobawiła...przyznam dla mnie skończyło się tragicznie,ała dawno tak nie przyfasoliłam,rozcięte czoło ...do Świąt się zagoi ;-)


na początku grudnia ubraliśmy choinkę i z pudełka po filiżankach zrobiłyśmy pudełko na przydasie ;-) 

zwykłe kartonowe pudło stało się pięknym pudełkiem


nawet u mojej mamy już twórczy czas,zdjęcia robiłam około 3 tyg.temu.co teraz robi,nie mam pojęcia...:-)


a narazie to ja pichce i kombinuje...


gdy córka śpi ja działam...iceówka,malibu i bananówka to moje wykonanie...nie trzeba dużo czasu a i wykonanie proste,trzeba jednak  działać według przepisu....zmieniamy kolejność i już będzie inaczej smakować.
Ja wole jednak kukułeczke...zdjęć brak,nie wypiłam,na święta czeka.


i jest...bym zapomniała -nowy,stary zegar...na wiosnę znajdę dla niego miejsce w ogrodzie.



Tak to mniej więcej u nas wygląda,córka zdrowieje to najważniejsze...
Przed świętami wpadnę na chwilę...

Trzymajcie się .Pa


niedziela, 20 listopada 2016

Setka :)

Hejka,jak ten czas leci...dziś ostatni mój dzień urlopowania.Czas wracać do pracy.Szczerze to się dziewczyny za Wami stęskniłam :) Urlop,fajna sprawa,ale czy tak naprawdę można odpocząć???
Wiecie,plackiem to ja wcale nie leżałam(oczywiście zdarzyło się). Setka pomysłów,porządki,dom,ogród,las,bieganie,załatwianie różnych spraw...I tak nie jesteś w stanie załatwić wszystkiego.Zawsze coś ,zawsze coś...
Bardzo lubię pichcić,trochę pomieszkałam z Nelą w kuchni:) chodziły za mną pierogi z grzybami to i były :)
Urlop zaplanowałam tak jak moja teściowa...tak,tak przyjechała i pichciliśmy razem :) a każdego wieczoru graliśmy w różne gry,popijając gorącą herbatkę...z prądem.
i naszło mnie też na kolejną nalewkę,tym razem pigwa,miód i pomarańcza(już na samą myśl ślinka leci ),bo wiecie co ,jak te wieczory takie długie to i ze spiżarki co nie co zaczęło mi znikać ( hihi żartuję)
a dziś setny post.Jej,że to już tyle :)
Czas leci,post za postem , cieszę się że tu jestem :)
i już nie zanudzam ,krótki mix i uciekam :)

ciekawe w co dziś zagramy :) a karty jeszcze nie ruszone:) a i ostatni wieczór Nela spędzi z babcią,bo na następne odwiedziny musi poczekać do wakacji.






i jeszcze muszę motylka jakoś odprowadzić do piwnicy.Ciepło się zrobiło to i się pobudziły:)
:) życzę pięknego,słonecznego tygodnia...trzymajcie się.pa

 


poniedziałek, 14 listopada 2016

Listopadowy poranek :)

Witajcie kochani po dłuższej mej nieobecności.Praca,obowiązki...wiadomo jak u każdego z nas ale...do Was zaglądałam...od dzisiaj jestem na urlopie i od rana nadrabiam zaległości.Najpierw te ogrodowe...sprzątania masa,roślinki już pozabezpieczane ale czy ja wiem czy nie za póżno,czy -10 nie spowodowało strat???.Okaże się wiosną...Pogoda od rana piękna :) sami zobaczcie.

w drodze do przedszkola ...
I w ogrodzie ???  8 rano,jak w lodowej krainie...









ostatnia różyczka wygląda przepięknie :)
i ozdobna,kolorowa kukurydza,o 11.00 zawisła dla ptaszków jak i jabłuszka :)Słoneczko świeci,zrobiło się jesiennie.


ale kochani ja to mam dopiero tyły,miałam Was poinformować jak moje naleweczki.Otóż zrobiłam jeszcze ich kilka...cytrynówke,mandarynóweczkę i obecnie kiszą się w słoju owoce dzikiej róży z miętą :)
Kto śledzi mój profil na fb ten już wie jaka jest odpowiedź kolejnej zagadki.

Mój kącik zapasów zimowych się powiększył :)

i nasze brzuchy też hihi... Uwielbiam pichcić dla mojej rodzinki,każdego dnia coś innego,coś dobrego :) i niekoniecznie wyszukanego bo przecież wiecie że najbardziej to ja kocham kuchnie rosyjską :)

A gdy już się najemy to spacer obowiązkowwy czy nawet przejażdżka sam fakt,pobyć na świeżym powietrzu...i robić to co się lubi...
Qadowo- moja druga pasja...i nawet zima nie jest w stanie mnie zniechęcić do latania po lesie :)


Ale się rozpisałam ...to nic... poznaliście mnie troszkę z innej strony...dzyn,dzyn... telefon od mamy :)
Do usłyszenia...ciepełka życzę:)



niedziela, 30 października 2016

Jesiennie...


Witajcie.Dziś niedziela,a za oknem piękna,złota jesień...Po przygotowaniach do świąt i obiadku ruszyliśmy na dwór :)szkoda  dnia,szkoda tak słonecznego dnia... dziś okazja by ogarnąć trochę w ogrodzie.Reszta w listopadzie(mam urlop)...a sumaki w tym roku jakoś tak na złość.Kiedy zawieje one psocą...nie żeby raz a kilka razy...Rąk do pracy nie brakuje...Nela zawsze chętnie pomaga w porządkach...






nawet w sadzie spadł jesienny deszcz...

jest kolorowo...o czym sami się przekonacie,za chwilkę zabieram Was na spacer po naszej okolicy.
a wcześniej kilka migawek kwitnących wciąż hortensji i rudbeki...to dzięki nim w niektórych zakątkach ogrodu wciąż trwa lato,dzielnie znoszą przymrozki...


A teraz zapraszam na spacer,gdzie momentami zza drzew świeciło słoneczko :) a liście nabierały wtedy barw,blask czerwieni aż bił po oczach...

spacerując córcia dojrzała gniazdo ptaszków i jak mówi rakieta :)





czyli już wiecie że lubimy spacery drogą i też lubimy chadzać po lesie...

gdzie zaskoczyła nas ogromna ilość trujaków...tych jadalnych nie widać...może ukryły się pod liśćmi...


















śladów też dużo o tej porze roku...widać czasami też widujemy...o 5 rano czy 23....



Jesień w lesie jest po prostu piękna...można tak długo ,ale my już bliżej domu...prosto i w prawo,jeszcze..zachaczamy o las...gdzie zawsze grzybów masa...



i małej grzybiareczce przeszkody nie straszne...

Grzybów nie ma,za to Bąbel wraca na komende...




zrobiliśmy koło i wracamy do domku na gorącą herbatę...zmarzłyśmy !!!

Spokojnego,słonecznego tygodnia Wam życzę,udanych podróży tych małych i dużych:)
Do usłyszenia.



niedziela, 23 października 2016

Barwy jesieni.

Witajcie. Jesień rozgościła się na dobre. Jest spokojnie, zimno i mgliście od rana. . . Tak, tak od rana biegam z aparatem a tu jeszcze mgła :-) wszyscy śpią , bo niedziela a towarzystwa dziś jak zawsze dotrzymał mi Bąbel.
A więc zapraszam na spacer do naszego, iście jesiennego ogrodu, gdzie czas stoi w miejscu , ogród nie śpieszy z porządkami. ...tak jest oki...nie wieje,nie pada i słoneczko też nie świeci.
Ogród mimo pierwszego przymrozku trzyma się dobrze i nabrał jesiennych barw.

Oto mój jesienny mix.






Nasze wykopki...tym razem kolorowej marchewki.
a białe kwiatki na żywopłocie? Czy to napewno jesień?

Dziękuję za chwilę ze mną...i już zapraszam na następny spacer.
Do usłyszenia.

ps.gdybyście mieli pytania odnośnie zdjęć ,chętnie odpiszę.
Pa