sobota, 5 września 2020

Hortensje się rumienią,drugie kwitnienie róż czyli ogród pod koniec lata.

 Tak kochani. Witajcie. Dzisiaj więcej o hortensjach, moich ulubionych krzewach... Pogoda sprawiła że już się zarumieniły. Nie wszystkie jeszcze jednak ale już wkrótce będą musiały. Pogoda płata figle. Ciągle pada, mżawi.Jednak mało jeszcze popadał.Moj em wykopując juki stwierdził że jeszcze sucho. Za mało popadalo żeby grzyby ruszyły... A ja już mam dosyć takiej ponurej pogody... Mam nadzieję że jesień będzie piękna, słoneczna jak rok temu.

A tymczasem zapraszam na spacer po naszej głębi. Ogród się zmienia wraz z porami roku. Już coraz mniej kolorów rządzi na rabatach bo jednak hortensje które dostają rumienców przypominają nam o jednym, co nastąpi za kilka tygodni. 















Myślałam o przesadzeniu kilku krzewów hortensji bo tak się rozrosły że przeszły przez siatkę, co widać na zdjęciu wyżej... Jednak z drugiej strony ciężko mi ruszać kilkuletnie okazy, że się nie zaklimatyzują w nowym miejscu. A rokrocznie radykalne cięcie. Jak widać zawsze mam towarzystwo podczas robienia sesji... Tym razem synek mi towarzyszy..

Neli za to udało się ukorzenic kika hortensji. Już są na swoim nowym miejscu. 


Zimą dostaną solidny kopczyk żeby nie zmarzły czasem. Choć podejrzewam u nas te zimy to nie ma co martwić się na zapas. 

Dobrze ze ogród nie tylko samymi hortensjami usłany....Bo byście powiedzieli że mam na ich punkcie kuku mamuniu... Nie nie. Lubię je i tyle. Kwiaty zaschną i zostaną aż do wiosny..

Szkoda za to że róże tak długo nie utrzymują się na krzewach... 

To ich nieśmiałe, drugie podejście. 








Tak patrząc z biegiem czasu róże nabierają odporności na choroby,jak i wszystkie krzewy. To co mi wypada już nie staram się na siłę wcisnąć w ogród... Bo mam już i tak problem. Z biegiem lat zaczyna się walka między roślinami o przetrwanie. A nam nie pozostaje nic innego jak wykopać i poszukać innego stanowiska... 


Kto jak nie mój em nadaje się najlepiej do takich prac... A powiem Wam wykopać juki to nie lata wyczyn... 
I zrobić taką pergolę nad bramą na pnącze o którym wcześniej pisałam. Rdest to potężne pnącze więc wymaga solidnej podpory.. Jestem dumna z mojego męża. 
Jak Wam się podoba?


I zapraszam Was dalej na spacer





















Lilie to królowe mojego lata... Jeszcze pokazują swoje piękno, a dalie i turki mam nadzieję że za szybko nie wypadną bym mogla je pokazać na jesiennych rabatach w roli głównej z astrami czy marcinkami jak kto woli. 

No dobra do jesieni jeszcze ciut ciut a ja mam wciąż nadzieję że melony i arbuzy urosną chociaż większe, odrobinę większe jak w zeszłym sezonie. Ale raczej że względu na zimne noce szybciej trafią do kuchni. 




Cóż z naturą nie wygramy. Ciepłych nocy u nas było tyle co na palcach obu rąk czyli zdecydowanie za mało.... 

Na pocieszenie mam coś lepszego. Hihi

Boziu kochani czy to już choroba. Nie idzie, no nie idzie,nie kupić, zamówić. Czekać aż przyjdą.. No coś same wskakują do koszyka.Tego internetowego. 

Czy już sadzicie??? Jakie macie plany? Pochwalcie się? 



Mi się marzy rabata w sadzie ale... To jest temat na dłuższą pogawędkę. Czas ucieka a mnóstwo cebulek czeka na posadzenie i co z niektórymi dzieje się co niedobrego. Mam nadzieję że mimo to zakwitną w następnym roku. 
Tak jak męczy mnie krzew albicja. Kupiłam posadzilam... Nie wiedziałam tak do końca o niej za dużo a zdania są podzielone na jej temat. Zwłaszcza czy na zimę zabrać czy zostawić w gruncie. Czy ktoś z Was posiada w swoim ogródku albicje i podzieli się wskazówkami  . Będę wdzięczna. A tym czasem pozdrawiam Was cieplutko. Trzymajcie się. I życzę jeszcze jeszcze dużo słonka . Wielu cieplutkich, udanych dni,zwłaszcza w ogrodzie. 


Trzymajcie się. Pa 

PS. Zdjęcie sprzed kilku lat zimą. Kochani to były zimy. Piękne... Nie to co teraz. Taką zimę to z pewnością chcemy. I tak odśnieżone drogi główne. Ogród wyglądajaaa wtedy jak zaczarowany... Zimowa kraina po prostu.