maja 20, 2024

Maj. Kwiaty i warzywa w II połowie maja.

Maj. Kwiaty i warzywa w II połowie maja.

 I druga połowa maja się rozpoczęła. Witam w poniedziałek... Cotygodniowy spacer i zmiany są ogromne. Mimo, że przez ten czas tylko troszkę pokropiło, ogród rozkwita...

I dzieje się. Wszystkie ciepłoludy warzywka już na swoich miejscach. Pomidory, papryki, ogórki, dalie.... Już w swoich domkach.... Kwiaty wysiane... Teraz tylko solidny deszcz i niech wszystko rośnie... 

PS. Wypielone jest to i znowu trzeba będzie. Taka kolej rzeczy. Hihi. 

A Narazie zapraszam na spacer po naszej głębi lasu...z rana tak pięknie operuje słońce... Aktualnie pada co raduje nas, ogrodników ogromnie. Naczynia na deszczówkę niech się napełniają, ogrody niech się podlewają... A alerty, które dostaliśmy niech się nie sprawdzą.


















W maju warzywniak wygląda super zielono. 

I kwitnie już groszek i zajadać już można jagody kamczackie. 


Kwiaty szczypiorku są równie jadalne jak liście. Smakują jak szczypiorek. 




18 sztuk karp dali już wsadzone na swoim miejscu... W warzywniaku. Hihi. 

Szpinak w tym roku oszalał. 

Pomidory, papryki i ogórki szklarniowe jak zawsze w alafoliaku. 

MAMY już pierwsze owocki truskawek... 

To by było na tyle... Dbajmy o wypielone rabatki, warzywniaki. To jest teraz najważniejsze. To, że mój warzywniak już taki zielony to nie przez to, że go podlewam... Jak kiedyś wspominałam, robię wcześnie siewy prosto do gruntu... Zwłaszcza bobu i groszku. I tak wam też radziłam. Koniec lutego, początek marca to dobry termin na sianie... Czy nawet już marchewki, rzodkiewki, pietruszki.

Kolejne siewy po zbiorach czosnku jadalnego. 

Trzymajcie się cieplutko i ogrodowo. Pozdrawiam. Agata 🙋‍♀️

maja 13, 2024

Początek maja - czas kwitnących kalin, floksów, czosnków i różanecznika.

Początek maja - czas kwitnących kalin, floksów, czosnków i różanecznika.

 Witam w poniedziałek!

Nowy tydzień, nowe wyzwania. 

Ale najpierw. Kochani mamy piękny, upragniony przez większość ogrodników miesiąc. Nie ze względu na kwiaty a zieleń która w maju nas zachwyca. Jest tak, tak soczyscie zielono, że nie sposób tego opisać słowami... To trzeba zobaczyć swoimi oczyma i  poczuć sercem. Poranny spacer, kiedy tak radośnie śpiewają ptaki to sama przyjemność... Poranna rosa, cudownie operujące słońce, że prawie fotki są zbliżone do tego co dzieje się na żywo... A zamiast kaloszy wolę na boso 😍 Poranna rosa dobrze wpływa na nasze stopy jak i samopoczucie, więc bardzo, bardzo polecam, kochani spacerujcie na boso... Ja to mam dopiero hardkor... Myślicie, że u mnie w lesie nie ma niczego co mogłoby sprawić, że zaliczę breakdance na trawie??? To się grubo mylicie... Żaby, węże, myszy, pająki, jaszczurki... Nigdy nie wiem, kiedy nadepnie przypadkiem na jakieś zwierzę czy mi nie przeleci między nogami... To jest najmniejszy problem... Tu chodzi o przyjemność.

Dobrze to do sedna... Zapraszam na spacer...na taki majowy, poranny spacerek w naszej głębi lasu... Różanecznika wprawdzie nie mam jakiegoś szałowych rozmiarów, ale mnie cieszy ogromnie. To mój podarek urodzinowy od Ani... Ma wyjątkowe miejsce, które widać mu służy, kwitnie co roku i rośnie nie jakoś szybko, ale rośnie... Dla mnie to najważniejsze. Azalie przesadzałam w zeszłym roku i nie dość, że były przesadzone to jeszcze przymrozek kwietniowy im mocno zaszkodził... Zakwitły słabiutko, ale coś zakwitły. Oznaka, że żyją. W różnych zakątkach ogrodu ponad rabatki wystają czosnki.. I kaliny, moje ukochane, aż 11 sztuk... Wciąż cudownie zwracają na siebie uwagę... To 3 tydzień ich kwitnienia...do pierwszego, ulewnego deszczu, więc jeszcze nacieszą  oczy, bo do deszczu daleko. Najbliższe prognozy wskazują upały... Noce zimne... Wstrzymuje się z wysadzaniem pomidorów, papryk, ogórków do foliaka, tak samo dalie czekają sobie grzecznie w skrzyniach... 

Czas na kaliny. 











Floksiki



Czas pięknych kwiatów, ale i czas chwastów, które do wzrostu wody nie potrzebują... Tyle co odchwaszczałam rabaty, warzywniak i tu znowu trzeba wejść... Ach... Jak ja to uwielbiam hihi. 











Różanecznik

Owoce jagody kamczackiej.



Obiela.



Uwielbiam te liście, są ogromne. 







W maju jeszcze tak nie było... Na początku maja przecież... Co to będzie się działo? później... Wow.. 

Dzieje się i dzieje... Jak co roku w maju  sprzątamy nasz oczko wodne... Już przed planowanym sprzątaniem wybieram wodę konewką i podlewam rabaty... Potem jak już nie idzie po prostu w ruch idą wiadra, Pompa po prostu by się zapychała...Powiem szczerze, że teraz się okazało, gdzie podziały się wszystkie, suche kwiatostany hortensji.

Ekipa zgrana i poszło super. Dwa popołudnia i efekt pracy cudowny... Jak za dawnych lat. Karcher jednak robi robotę... Czyszczę nim wszystko... Została jeszcze altana i nasadzenia wokół oczka, między kamieniami. O tym innym razem. 



 Hihi.


Ups. Zapomniałam... Takie słodkości u nas można spotkać... A przeważnie w świeżej wodzie w oczku pływał już sobie zaskroniec długości półtorametrowej, ale ten widok małej jaczurki nie powinien was przerazić... Wszak breakdenca odchaczyłam...


W międzyczasie kiedy niby deszcz, choć to mżawka, zawsze coś upichcić trzeba, coś na ząb, coś na zdrowie i tak samo, czas na leniuchowanie wskazany, kiedy nie pada 😉




Moje ulubione miejsce do poleżakowania tak w samotności. 


I to kiedy takie niebo... 




Czyste jak łza... 

Samych cudowności życzę. Do następnego napisania. Agata 🙋‍♀️