Powered By Blogger

października 11, 2026

Warzywniak w październiku 🌿 Plony, straty, błędy i plany na kolejny sezon.

 Jak wygląda warzywniak w październiku? Jesienne plony, kwitnące warzywa, błędy w uprawie i plany na kolejny sezon. Zapraszam na spacer po moim ogrodzie!

Dzień dobry w poniedziałek 😉 

12 października, a w moim warzywniaku wciąż tyle się dzieje! 🥰

Dzisiaj zabieram Was na jesienny spacer po moich warzywnych grządkach. Przeszłam się z aparatem, zrobiłam mnóstwo zdjęć, nagrałam też trochę odgłosów naszej ogrodowej dziczy i pomyślałam, że to idealny moment na październikowe podsumowanie.

Jakie mamy plony? Co jeszcze rośnie? Co się nie udało, jakie błędy popełniłam i co zamierzam zmienić w przyszłym roku? Rozsiądźcie się wygodnie i chodźcie ze mną! ❤️

🌱 Każdy sezon jest inny i właśnie dlatego warto wprowadzać zmiany

Jak zawsze powtarzam, każdy sezon ogrodniczy jest inny. Jednego roku ogórków mamy pod dostatkiem, innym razem lepiej plonuje fasola, a ogórki potrafią rozczarować. Natura nie działa według naszego kalendarza, a pogoda i warunki uprawy potrafią zaskoczyć nawet doświadczonego ogrodnika.

Dlatego co roku polecam Wam zmiany. Nie tylko na rabatach kwiatowych, ale również w warzywniaku!

U nas w listopadzie tradycyjnie sadzimy czosnek jadalny, który wykopuję w lipcu. To oznacza, że co roku planuję inne nasadzenia w poszczególnych miejscach. Tam, gdzie rosła marchew, jarmuż czy pojawiały się kwiaty, jesienią może znaleźć się czosnek. Z kolei na miejscu tegorocznego czosnku posiałam bób.

Niestety, wygląda na to, że bób nie zdąży już zawiązać strąków. Szkoda, ale trudno! Cała rządka zostanie przekopana, a w przyszłym roku pojawi się tam coś innego — może fasolka, a może również kwiaty ozdobne.

I właśnie na tym polega planowanie warzywniaka. Nie trzymam się kurczowo jednego schematu. Obserwuję, wyciągam wnioski i zmieniam nasadzenia. Dzięki temu mogę lepiej wykorzystać przestrzeń i sprawdzać nowe rozwiązania.

🥒 Ogórki w nowym miejscu? Tak, czas na wielką zmianę!

Od dawna chodził mi po głowie pewien pomysł, a teraz wspólnie z mężem podjęliśmy decyzję. Miejsce, w którym przez kilka lat rosły dalie, przeznaczymy na ogórki!

Przygotuję odpowiednio ziemię, tak jak robię to co roku, i zobaczymy, jak ogórki poradzą sobie w nowym miejscu. Jestem bardzo ciekawa efektów.

W związku z tą zmianą powstał również nowy szpaler hortensji krzewiastych Annabelle przed bramą wjazdową. To miejsce wybrałam nieprzypadkowo. Podczas podlewania warzywniaka woda dociera również w tamtą stronę, więc hortensje będą miały łatwiejszy dostęp do wilgoci. A przecież noszenie konewek na taką odległość to żadna przyjemność!

Zanim hortensje rozrosną się i stworzą piękną ścianę zieleni, pomiędzy nimi będę sadzić dalie. Dzięki temu miejsce nie pozostanie puste, a ja nadal będę mogła cieszyć się ich kwiatami.

Jak widzicie, w ogrodzie jedno wynika z drugiego. Zmiana w warzywniaku pociąga za sobą kolejne pomysły na rabaty. I tak właśnie powstaje ogród, który cały czas się zmienia.

💜 Fasola Blauhilde — pyszna, plenna, ale pergola nie wytrzymała!

No i teraz czas na moją fasolową historię!

Fasola Blauhilde okazała się naprawdę świetnym wyborem. Jest bardzo smaczna i tak plenna, że nie byliśmy w stanie przejeść wszystkich zbiorów. Dlatego serdecznie polecam tę odmianę każdemu, kto lubi uprawiać fasolę na własne potrzeby.

Mam tylko jeden problem — metalowa pergola nie poradziła sobie z ciężarem roślin. Fasola tak ją obciążyła, że konstrukcja została poważnie uszkodzona. Jeszcze stoi, ale głównie dzięki dodatkowym podporom, które wykonał mój mąż.

Na razie jej nie ruszam, bo czekam na nasiona. Strąki pięknie się zawiązały i dojrzewają, więc liczę na to, że uda mi się zebrać ich sporo.

W przyszłym roku będzie już inaczej! Metalowa pergola znika, a jej miejsce zajmą dwie solidne, drewniane konstrukcje. Jedną przeznaczę dla fasoli Blauhilde, a drugą dla cukinii pnącej.

Czy tym razem wszystko wyjdzie zgodnie z planem? Zobaczymy w praniu! 😁

Jedno wiem na pewno: przy ciężkich, bujnie rosnących warzywach konstrukcja musi być naprawdę mocna. To jedna z lekcji, które zapisuję sobie na przyszły sezon.

🌼 Październik, a tu wciąż kwitnie!



Kto powiedział, że warzywniak w październiku musi być smutny, pusty i przygotowany do zimy?

U mnie nadal kwitnie fasola, która miejscami zawiązuje strąki. Dopóki nie przyjdą przymrozki, jest jeszcze nadzieja na kolejne zbiory.

Do tego nasturcje, aksamitki i cynie urządziły prawdziwy kwiatowy wybuch! Uwielbiam takie połączenia, bo warzywniak nie musi być wyłącznie użytkowy. Może być również kolorowy, pełen kwiatów i owadziego życia.

Wciąż zbieramy ogórki kanapkowe i sałatkowe, są pomidory, maliny oraz cukinie. Mój synek jeszcze wczoraj zbierał cukinie, a ja patrzę na te wszystkie rośliny i cieszę się, że jesień nie zabrała im jeszcze całego uroku.

Są również kwitnące dalie, szarłaty i inne rośliny, które nadal zdobią ogród. A przy wejściu do warzywniaka wita mnie stara odmiana powojnika pnącego z przepięknymi, puszystymi owocostanami. Będą ozdobą jeszcze przez długi czas, praktycznie aż do wiosny.

Rośnie tu także lasecznica trzcinowata, są rokitniki i mnóstwo innych roślin, które sprawiają, że jesienny ogród wciąż ma swój charakter.

Jak na 12 października — naprawdę jest pięknie!

🍂 Jesienne kolory i owoce, które czekają na zbiór

Podczas spaceru nie mogłam oderwać wzroku od jesiennych przebarwień. Pięknie zmieniają kolory borówki amerykańskie, a owoce pigwy dojrzewają i zachwycają swoim wyglądem.

Pigwę trzeba już zebrać, bo czeka na przerobienie. A w kolejce do kuchennych prac są również buraczki.

Spiżarka powoli zapełnia się domowymi przetworami. Słoików trochę już przybyło i jesteśmy zadowoleni z tegorocznych plonów. Nie wszystko udało się zebrać w takich ilościach, jakich czasem byśmy chcieli, ale przecież nie o to chodzi, żeby każdy sezon wyglądał identycznie.

Najważniejsze, że mamy własne warzywa i owoce, zapasy na zimę oraz satysfakcję z pracy włożonej w ich uprawę.

🌱 Plony, straty i błędy — czego nauczył mnie ten październik?

Ogólnie jesteśmy zadowoleni z sezonu, ale październik to dobry moment, żeby uczciwie spojrzeć na warzywniak.

Nie wszystko poszło idealnie. Bób nie zdążył zawiązać strąków, a metalowa pergola okazała się zbyt słaba dla bujnej fasoli Blauhilde. To konkretne obserwacje, które wykorzystam przy planowaniu przyszłorocznych nasadzeń.

Nie traktuję tego jednak jak porażki. W ogrodzie czasem trzeba coś sprawdzić, żeby przekonać się, czy dany pomysł rzeczywiście działa.

Dlatego chcę Was zachęcić do podobnego podejścia. Zamiast złościć się na nieudane plony, warto zastanowić się, co można poprawić. Może zmienić miejsce uprawy? Może przygotować mocniejszą podporę? A może po prostu spróbować czegoś innego?

Ogród uczy cierpliwości i pokory. I chyba właśnie dlatego tak bardzo go kochamy.

🐦 A w tle? Prawdziwa ogrodowa dzicz!

Nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym, co działo się podczas mojego spaceru.

Od rana w pobliskim lesie panował niesamowity harmider. Setki ptaków przelatywały między drzewami, siadały na suchym drzewie i robiły taki szum, że trudno było zebrać myśli! Oczywiście musiałam to nagrać.

Gdzieś słychać żurawie, przelatują kruki, a nasze koty z głowami skierowanymi w dół chyba same nie wiedzą, co się dzieje. 😁

Nie wiem, czy ptaki szykują się do dalszej drogi, czy po prostu urządziły sobie takie spotkanie. Wiem jedno — natura potrafi zapewnić nam widowisko, którego nie da się zaplanować.

I właśnie za takie chwile kocham to nasze miejsce. Za ogród, las, odgłosy przyrody i zwykłe dni, które potrafią zamienić się w coś wyjątkowego.

❤️ Co dalej z moim ogrodem?

Październik jeszcze się nie skończył, a ja już mam kolejne plany. Warzywniak będzie się zmieniał, pojawią się nowe nasadzenia, mocniejsze konstrukcje i kolejne eksperymenty.

Na rabatach również sporo się dzieje. Powstała nowa rabata rozchodnikowa i bardzo liczę na to, że pięknie zakwitnie. Testuję różne rozwiązania, słucham rad, podpatruję innych ogrodników, ale ostatecznie i tak robię po swojemu — tak, jak podpowiada mi serducho.

I tego samego życzę Wam. Nie bójcie się zmian, obserwujcie swoje ogrody, wyciągajcie wnioski i próbujcie nowych rzeczy. Każdy ogród jest inny, każda ziemia jest inna i każdy sezon przynosi coś nowego.

Dbajcie o swoje rabatki, zabezpieczajcie rośliny przed zimą i cieszcie się tym, co jeszcze możemy podziwiać. Bo przecież tak jak dbamy o dzieci, tak z sercem dbamy również o nasze kwiatuszki. ❤️

Dziękuję, że jesteście ze mną i zaglądacie do mojego ogrodu. Zapraszam Was do obserwowania bloga oraz moich kanałów w mediach społecznościowych pod nazwą Moje niebo, mój ogród — Agata Zinkiewicz.

Życzę Wam udanego poniedziałku, pięknego całego tygodnia i cudownej pogody na Wasze jesienne zachciewajki oraz ogrodowe prace.

A teraz zapraszam na spacer po moim październikowym warzywniaku! 🌿

Do usłyszenia, pa! ❤️



























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz