niedziela, 20 listopada 2016

Setka :)

Hejka,jak ten czas leci...dziś ostatni mój dzień urlopowania.Czas wracać do pracy.Szczerze to się dziewczyny za Wami stęskniłam :) Urlop,fajna sprawa,ale czy tak naprawdę można odpocząć???
Wiecie,plackiem to ja wcale nie leżałam(oczywiście zdarzyło się). Setka pomysłów,porządki,dom,ogród,las,bieganie,załatwianie różnych spraw...I tak nie jesteś w stanie załatwić wszystkiego.Zawsze coś ,zawsze coś...
Bardzo lubię pichcić,trochę pomieszkałam z Nelą w kuchni:) chodziły za mną pierogi z grzybami to i były :)
Urlop zaplanowałam tak jak moja teściowa...tak,tak przyjechała i pichciliśmy razem :) a każdego wieczoru graliśmy w różne gry,popijając gorącą herbatkę...z prądem.
i naszło mnie też na kolejną nalewkę,tym razem pigwa,miód i pomarańcza(już na samą myśl ślinka leci ),bo wiecie co ,jak te wieczory takie długie to i ze spiżarki co nie co zaczęło mi znikać ( hihi żartuję)
a dziś setny post.Jej,że to już tyle :)
Czas leci,post za postem , cieszę się że tu jestem :)
i już nie zanudzam ,krótki mix i uciekam :)

ciekawe w co dziś zagramy :) a karty jeszcze nie ruszone:) a i ostatni wieczór Nela spędzi z babcią,bo na następne odwiedziny musi poczekać do wakacji.






i jeszcze muszę motylka jakoś odprowadzić do piwnicy.Ciepło się zrobiło to i się pobudziły:)
:) życzę pięknego,słonecznego tygodnia...trzymajcie się.pa