czwartek, 27 września 2018

Już jesień...a tyle się wydarzyło latem ;-)

Witajcie...no i mamy jesień,już nawet przymroziło i trzeba było szybko pozbierać "resztki" z ogrodu.
szkoda że to już i nawet ptaki nas ubiegły,wyjadły prawie wszystkie słoneczniki i owoce czarnego bzu...no co tak się stało ,no nic nie poradzę i tak miało być dla nich....







dla nich też powstał karmnik ;-)
i nawet już odwiedzany  ;-)
zrobili go razem dziadek z Nelą i mój em...



Dziadki,a moi teście przyjechali tym razem na krócej,bo tylko na dwa tygodnie...razem z wnuczką i wnukiem spędzili  wspaniałe chwile...nawet mieliśmy małe przyjęcie-chrzciny Maciusia.
Tylko rozstania bywają ciężkie :-(
mam nadzieję że się sobą nacieszyli i starczy im na długo,hihi




pogoda dopisała,wszak to było jeszcze lato...
Niestety tak dało czadu że staw nam zaczął wysychać i trzeba było ratować rybki.Niestety niektórym dużym już okazom nie udało się przeżyć do wyłowu...ostatnie dni lata dały się ostro we znaki.

mała pani dyrektor



O tym co postanowiliśmy zrobić ze stawem ,dowiecie się za około dwa tyg ;-)

a tak przy końcówce częstuje Was rogalami


 i chwalę się moją lilią wodną która zakwitła 8 września ,jeju jakie to piękne kwiaty ;-)




Już się nie chwalę a lecę nynkować jak to mówię ;-)

Śpijcie dobrze ;-)
U nas ruszyły jedyneczki ale jest spokojnie ;-)  dzielny mój synek ;0
pa