Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zioła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zioła. Pokaż wszystkie posty

listopada 12, 2025

Nasze naturalne metody wzmacniania odporności.

Nasze naturalne metody wzmacniania odporności.

 Hejka, dzisiejszy wpis wcale tak daleko nie będzie odbiegał od ogrodowych spraw... 

Wpis rozpocznie  zdaniem ogrodnika Potschke

” Najkrótszą drogą do zdrowia jest droga do ogrodu ”’
A wy coś dodacie ???





A więc... Ja od siebie dodam najpierw czosnek 💪 Czosnek i cebula. Nasz nr. 1.
Smak może nie zadowalający, ale czyni cuda. Czosnek jak wiecie sadzimy w dużych ilościach, dla siebie, dla domowego użytku i zajadamy  go właśnie najwięcej   na SUROWO. Choroby nas omijają 💪 Cebula najlepsze lekarstwo. Syropy czy  pokrojona na plastry i w skarpety. Działa cuda.


Czosnek - Najlepszy na wzmocnienie odporności. 

Do listy dodaje też gorczyce...Nasz nr. 2.
Gorczyca nie do picia lecz sproszkowana dodana do gorącej wody przy moczeniu nóg. Moczymy w gorczycy nogi tylko kiedy nie mamy gorączki, gdy czujemy się "nie tak "


Taka informacja. Nasza polska, sproszkowana gorczyca również nadaje się do moczenia nóg, jednak działanie jest słabsze. Kupiłam,  młotkiem obstukałam , proszek jest, jest, ciut inny kolor i zapach...  Ale działa 💪


Bańki... Oj zdania są podzielone. Pierwsze bańki w życiu postawił mi mój mąż.... Pierwszy raz a ja się bałam czy mi skóry nie spoli...Nela krzyczy, jeju jaki ogień.. A ja nic nie widzę i zaciskam zęby ze strachu... Ale powiem Ci, rewelacja. Bańki stosuje nie tylko na przeziębienie, ale na bóle pleców. Niesamowita ulga... Gorzej latem...Bo nie mam zamiaru się zakrywać nie wiadomo jak, żeby nie było widać kulek... Bo wygląda jakby kto mnie torturował na plecach... Haha. Kto stosuje ten wie co mam na myśli... Bańki u dzieci - tak stosujemy, ale plastikowe, bezpieczniejsze i tylko kilka sztuk. 





Jeżeli chodzi o bańki szklane, mój em podpala patyczek na którym jest wata nasiąknięta spirytusem, na chwilę ogień trafia do środka bańki...jak mnie zassie skórę, pojawia się dziwne, napinające uczucie. Przykryta kocem leżę jak wałek drzewa, no bo się ruszyć nie mogę. Hihi. A zabieg kończy się happy endem... Plecy nie bolą... A i działanie baniek już sami wiecie jakie jest, na przeziębienie, na ból pleców i nie tylko, bo bańki stawia się w wielu innych miejscach.  Wielu, co znam boi się baniek ogniowych... Dlatego nie stosują. Dopóki nie spróbują nie przekonają się o ich działaniu.
I proszę, moja krzywizna poniżej... Bańki wszędzie mam, ulga.. Gdzie wzięłam na swoją odpowiedzialność, bo pamiętać trza, nie wolno baniek na sercu i na kręgosłupie stawiać.... Pamiętaj o tym... Ja tego wtedy potrzebowałam... 




Dalej mamy inhalacje nie tylko solą, majerankiem, ale mowa o : 
Inhalacje igłami świerkowymi, inhalacje piwne. Mam tu na myśli naszą ukochaną saune. 
Od kilku ładnych lat saunujemy się, można tak powiedzieć... Kiedy tylko mamy na to ochotę.. Jakie działanie sauny??? Równie zdrowotne, wzmacniające i pielęgnujące... Warto korzystać...
 Sauna należy do ogrodu, więc ma wiele wspólnego z ogrodem, jest jego częścią. 
A z samymi kwiatami nie wyobrażam sobie ogrodu... Ogród musi mieć praktyczne zastosowanie. Nie tylko patrzeć, leżeć, siedzieć. Coś musi się w nim dziać, ma pachnieć np. wędzonką, maciejką, liliami i co wieczór, ma być słychać chlust wody, nie tylko w oczku, ale w saunie. No nie codziennie. I ten zapach piwa czy nawet igieł z sosny himalajskiej? Cudnie. O tak... 

Myślę, że sauna to jedno z lepszych rozwiązań na wzmocnienie odporności .. Ale równie trzeba uważać.. Z gorączką nie wchodzimy, nie korzystamy z sauny... Lepiej wybrać się do lekarza. 
Sami po latach zauważamy różnice. Jesteśmy odporni na wiele wirusów. Kiedy dookoła , bo daleko szukać nie muszę - chorują i dorośli i dzieci już trzeci , czwarty raz z rzędu, my nic, nas omijają wszelakiego rodzaju wirusy. 
Czy się tym chwalę??? Nie. Chce tylko pokazać rozwiązania...tylko czy skorzystasz??? Zależy już tylko od Ciebie. Niestety mentalność ludzka jest różna, a  najwięcej zależy od kobiety. Taka prawda. 





Kobietom w ciąży i małym dzieciom nie wolno korzystać z sauny ani stawiać baniek.
Kiedy byłam w drugiej ciąży, zazdrościłam mężowi... Ja korzystałam do pewnego czasu, siedząc w saunie na najniższym poziomie... Potem dla bezpieczeństwa nie korzystałam.

Nasz nr. 4. Smalec gęsi 😄 Tylko dla odważnych i tu już , gdy jak wcześniej napisałam czujemy się "nie tak"

Nasz nr. 5. Domowe soki , syropy, suszone zioła. Z soków polecam aroniowy, z dzikiego bzu i z mniszka lekarskiego. Od jesieni do wiosny stosujemy codziennie. 

Zioła jakie suszę i nie tylko - kwiaty dzikiego bzu, mięta, melisa, kwiaty mniszka lekarskiego, kwiaty kasztanu, kwiaty nasturcji, kopru włoskiego, krwiściągu, liście lipy czy patyki z malin i inne. Uwielbiam te herbatki.

I to by było na tyle z naszej top listy 5  sprawdzonych metod na wzmocnienie odporności, podziębienie i przeziębienie.
Ps. Ważna jest również nasza dieta, nie gotowe, nie sztuczne , nie ze sklepu. Krótko mówiąc, nie pędzę za nowoczesnością i nie idę na łatwiznę, nawet kiedy pracuje na trzy zmiany. Zdrowo zjeść to priorytet i jeść wszystko , nie wybrzydzać, to podstawa....ale teraz takie czasy!!! Dbają o figury, itp.

Można długo o tym, ale ze względów prywatnych o tym nie będę się rozpisywać. 
Żyjemy po swojemu, po staremu, jak żyło się kiedyś, kiedyś i przy tym zostajemy. 

Życzę dużo zdrowia i przede wszystkim mniej stresu 😊 To jest jeden z czynników, który potrafi położyć do łóżka. I czasem się zdarzy na odwrót. Wytrwałości , wytrzymałości , uśmiechu życzę . W końcu nadchodzi piękny czas. Pozdrawiam cieplutko. Agata 🙋









lipca 13, 2022

Lipiec, miesiącem kwitnących lilii, bylin i ziół.

Lipiec, miesiącem kwitnących lilii, bylin i ziół.

 Cześć, jak wiecie lilie to jedne z moich ulubionych kwiatów, zwłaszcza te pachnące. Mamy ich w ogrodzie około 300 posadzonych sztuk. Uzbierała się niezła kolekcja przez te lata. Zauważam pustki gdzieniegdzie, więc co dosadzę na jesieni lub wiosnę? oczywiście lilie 😉 przez te wszystkie lata lilie się rozrosły, a nawet niektóre zmieniły kolory. Na szczęście te drzewiaste są niezniszczalne. Co roku obłędnie kwitną wydając na jednej nie dość że wysokiej łodydze to pąków do utrzymania ma sporo, czasem jest ich 13,czasem 25...oby i ten rok był dla nich łaskawy... Niestety na drzewiaste musimy jeszcze troszkę poczekać... Ale wiem, że i w końcu się ich doczekamy. Lilie jak co roku zachwycają, kwiatami i zapachem. Mimo suszy jaka u nas panuje latem, dają świetnie sobie radę. Od kilku lat zaczęłam je ścinać nie tylko do wazonów, jest ich sporo, więc nie szkoda. Pogoda od kilku dni zbytnio nas nie rozpieszcza, jest albo zimno, pada,jest wietrznie albo zbyt gorąco. Jak we filmie

,, Czasem słońce, czasem deszcz,, polecam. Film cudowny.

I tak jak z liliami, świetnie radę dają sobie inne kwiaty, byliny... Które jak już porządnie przez pierwsze lata się zakorzenią, ciężko się ich pozbyć. Wykopiesz, przesadzisz w inne miejsce a one i tak wylezą gdzie były... Mam tak z floksami...gdzie się nie obejrzę floksy, tu floksy, tam floksy... I są, rosną kwitną. Lubię je, i lubieją je nasze koliberki. Nie zdążyłam zrobić zdjęcia ale innym już tak... To tak jakby szykowały na mnie atak, ale zdążyłam zrobić zdjęcie i poszłam dalej... A to po drodze... 

Zaczynamy od wspomnianych lilii... A na koniec sezonu  zrobimy podsumowanie liliowych piękności... Wiele już Lili przekwitło a pierwsza kwitnąca jak zawsze, wygląda niczym sztuczna róża... Już niestety przekwitła... Ale cieszę się, że liliowy spektakl jest rozłożony w czasie bo ostatnie lilie jakie mamy kwitną nawet w październiku i listopadzie... Mowa tutaj o liliach żabich.

No to pospacerujmy, tak jak ja rankiem... Sąsiadka mnie ciut wystraszyła... Zakradła się z praniem pod swoją suszarkę hihi. No tak bywa. Chyba jeszcze się nie przyzwyczaiłam, że po prostu są 😉













Przekwitające kwiaty obrywam, a gdy już nie ma na łodydze nic, jakieś dwie trzecie łodygi ścinam by ustąpić miejsca innym... Pod liliami rozrastają się aksamitki i inne byliny np. rutewka czy jednoroczne warszawianki. 

 Poranny obchód, tylko się nie przestraszcie!!! 





Moszenka






Hortensja kosmata zaczyna zaczyna coś się dziać. Czekamy dalej. 


Rutewka rozkwita. Uwielbiam ją. 

Do przymrozków kwitną róże okrywowe... 


I malwa już pokazała swoje kwiaty 

I koniczynka też kwitnie. Ta czterolistna 

Porcelanka, pierwszy kwiatek... 

Słonecznik pierwszy kwiat... 

Kwitnie już fasolka i wspina się ciut po kukurydzy 

Maliny wyższe ode mnie... Rosną i kwitną już jak szalone. 


Moje pomidorowe love i wykopane cebulki tulipanów... Cóż, zaczęły się dzielić to je szybko wykopałam. 

Kwitną ziemniaczki 

Pięknie owocują borówki.

Ogórki w wannie.. Świetny patent. Polecam. U mnie od lat się sprawdza. I polecane sprawdza się u innych. Nawet u mojego brata... 

Pomidorki i będą w doniczkach, te zwisające i groszek pachnący do pary. 

Nawet oset u mnie zakwitł 🤭

A to też jak oset ale nie oset

Przetaczniki cudnie kwitną


Mnie osobiście widok ropuchy odrzuca, no nie zauważyłam jej... A tu proszę. Dała się sfotografować.. 

Nie wiem czy zauważycie zmianę... Nasza kilkunastoletnia rabata przeszła w weekend metamorfozę. Zmiany, zmiany są potrzebne. Zajęło nam to kilkanaście godzin... Przesadzenie 7 róż, dereń miał być nie ruszony ale niestety musiał że względu na sumaka... A sam sumak został wycięty, korzenie, korzonki, wszystko co należało do sumaczyska zostało wyciągnięte spod ziemi. Mężu się napracował, ja bym nie dała rady... Odchwaszczone, bo nawet Padagrycznika nie zostawiliśmy, na wiezione obornikiem... Wszystkie nowe roślinki dostały nową ziemię, rozłożony obornik i na wierzch daliśmy może tymczasowo ale jeszcze nie wiem przyczepkę trocin... Wszak już zdążyłam tam ulokować wzdłuż rządek aksamitek i dosadziłam trawę o żółtych liściach. Rabata wyglądała po ukończeniu tak :posadzone oczywiście dwie hortensje bukietowe Silver dolar, mężu się śmieje ze mamy dwa dolary a ja już kiedyś, gdzieś w podświadomości widziałam w tym miejscu dwie, olbrzymie hortensje, no i proszę... Na przedzie języczka o żółtych kwiatach, tarczownica o pięknych liściach, świecznica... W tym miejscu panuje półcień. Słońce dociera dopiero tutaj w godzinach wieczornych... Czyli rabata taka zacieniona. Dosadzone będą tutaj podejrzewam jeszcze hosty, funkie i inne rośliny lubiące zacienienie. Mam do podzielenia parzydło leśne ale naprawdę nie wiem czy je tam zmieszczę. Uważam też żeby za blisko ściany nie sadzić kwiatów, prze przedłużony dach ziemia tam sucha i nic ngdy nie rosło, nawet chwasty 🤭

Rabata przed i po... Zmiany są dobre i wyszło na dobre... Takie zmiany to ja lubię 


A i z drugiej, zacienionej strony zmiany, wyleciała tuja wskoczyła hortensja,oczywiście bukietowa, odm. Moonlight... I też małe porządki. Kopanko, przekopanko... Sumaczkowe korzonki i tutaj były. 


Rabaty ukończone... Gdy nie pada podlewam, deszczówkę podczas ostatnich, deszczopych dni złapaliśmy... Kiedy trzeba się podlewa 😉

A dla przypomnienia kochani, lipiec miesiące zbierania ziół. U nas ruszyła druga tura... Liście mięty, kopru, kłosowca, pokrzyw, melis, część posuszona, suszą się następne, jak i kwiaty lawendy, dziewanny i wkrótce dziurawca i wrotyczu... Na kwiaty lipy trzeba będzie pojechać do sąsiadów spod lasu... Lipa rosnąca ze strony sąsiadów, przypominająca pieska, nie kwitnie niestety co roku a co jest tego przyczyną nie wiemy... Może ten typ tak ma. 



I mała podpowiastka 


To by było dzisiaj na tyle. 

Życzę zdrówka, wspaniałych widoków i obfitych plonów. Zmykam. Do usłyszenia. Pa.