Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poranek w ogrodzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poranek w ogrodzie. Pokaż wszystkie posty

lipca 20, 2022

Poranek w ogrodzie.

Poranek w ogrodzie.

 Witam z samiutkiego ranka... To prawda, taki poranny obchód sprawia, że czujemy się o niebo lepiej...widać lepiej, czuć lepiej i to z daleka i zaplanować prace o wiele łatwiej. Jednak dzisiaj już od rana nieźle grzeje. Zapowiadali upały w naszych stronach i faktycznie pogoda się sprawdziła... Grzeje mało powiedziane. Dobrze, że jest noc... Ogród odpoczywa i co dzień zaskakuje.

Kilka dni temu zaczęły otwierać się pąki lilii... Lilii orientów, drzewiastych, azjatyckie już pomału przekwitają... Jestem strasznie ciekawa kwiatów lilii które sadziłam w styczniu do gruntu. Pąki mają w dół... Zobaczymy co to będzie. Dzisiaj krótka ich fotorelacja . Lipiec to zdecydowanie miesiąc kwitnących lilii, bylin i kwiatów jednorocznych...

Zapraszam.
























Ach, żebyście wiedzieli jak pachną rankiem i wieczorem... To jest mój zapach, boski normalnie. Szkoda że zapachu nie można przesłać. Spacerując rankiem lub wieczorkiem, kiedy chadzam z konewką można poczuć się jak w ekskluzywnej, kobiecej, drogiej hihi drogerii. Perfumy z lilii z pewnością nie należą do najtańszych... Pachnie nawet i w domu, pierwsze do wazonów niestety ułamał wiatr i pachnie nawet w domku.

W każdym kącie coś się dzieje a pąków lilii jeszcze cała masa. Niestety nie kwitną wszystkie w jednym czasie, dlatego spektaklu kwitnących naraz moich trzystu niestety nie pokaże... Cieszę się tym ogromnie co teraz zdobi, kwitnie i daje plony. Wszak lipiec to sezon ogórkowy i borówkowy teraz u nas, podjadamy marchewki a newet maliny, wypatrujemy cukinii i pomidorów. Cudowny czas..





Dynie zdecydowanie zabierają dużo miejsca... Hihi. Tutaj mają zacisze, i lekki półcień... Upały narazie ich nie dorwały. 


W tym gąszczu zdjęć zginęła mi jedna lilia 🤭


Nieobojętnie przechadzam się koło krzewów, kwitnących bylin czy jednorocznych kwiatów... Zachwycam się nimi nieustannie.
















Dekorują, zdobią, są bardzo pożyteczne. Staramy się od lat sadzić te, które są miododajne od wiosny do jesieni... Żeby właśnie tych było jak najwięcej. 





I wiadomość z warzywniaka... Kochani czas na wykopki... Wczoraj dosłownie powyciągałam czosnek... Reszta czeka na szpadel...jak wiecie ja swój obcinam, myje, susze, część na wianki... Ale najpierw umyje... I tak dobrze nam się przechowuje do wiosny... W tym roku sporą część wy siejemy z nasion dla nowych czosnków. Ponieważ te które mamy, co roku, co roku wysadzamy z ząbków i tak już przez te kilkanaście lat straciły na matecznych cechach. Ostrość pozostała, ale reszta już nie. Więc czas na nowe czosnki.
Równie krótka fotorelacja i będziemy kończyć, ponieważ bloger robi mi psikusy. Nie pamiętam kiedy mi się tak wpis na blogu przedłużył 🤔 Może to sprawka tego skwaru za oknem...




A dla zainteresowanych zostawiam filmik do nagrania z czosnkiem - z pąkiem i bez... Różnice sami zobaczycie.


To by było na tyle. Życzę ciepełka, słoneczka, i deszczu gdyby był potrzebny... 
Pozdrawiają z lasu już ze 17 letnim stażem Agata i Stasiu 🤪