Powered By Blogger

sierpnia 30, 2026

Moje hortensje – jak dbasz, tak masz? Niekoniecznie!

 Dzień dobry w poniedziałek! 🌿

Dzisiaj o moich ulubionych krzewach – hortensjach.

Czy ten sezon był dla nich udany? Powiem szczerze – nie jestem jakoś mega zadowolona. Ale przyznajmy sami: każdy rok i każdy sezon w ogrodzie jest inny. Wszystko zależy od zimy, wiosny, temperatur, opadów i całej tej ogrodowej układanki.

Mam więc nadzieję, że następny sezon będzie dla moich hortensji łaskawszy. ❤️

Zacznę od hortensji bukietowych. Mam ich u siebie przeróżne odmiany. Lubię również te bardziej koronkowe, z kwiatami płodnymi i płonnymi – ich delikatna forma bardzo mi się podoba.

Moje hortensje rosną dość mocno i ciasno na rabatach. Jest po prostu busz. I wiecie co? Ten rok jest u mnie zupełnie inny od poprzednich.

Co dostają ode mnie?

Dwa razy nawóz – wiosną i jesienią. Przycinam je za drugim, trzecim oczkiem. Są ściółkowane. W tym roku, jeśli chodzi o podlewanie, musiały jednak radzić sobie w dużej mierze same.

No i mam.

Jak dbasz, tak masz?

Nie zawsze. Raz mamy więcej piękna, raz trochę mniej.

I teraz muszę, bo się uduszę. 😄

Mam takie swoje mocne motto i tym razem również się z nim zgodzę: hortensje bukietowe będą rosły i kwitły obficie tam, gdzie po prostu będzie im dobrze.

My możemy je obserwować, doświadczać, przesadzać, zmieniać stanowisko i zastanawiać się: może tutaj byłoby lepiej, może tam?

Ale zdecydowanie nie zgodzę się z tym, że hortensje są najpiękniejsze tylko w słońcu.

Gu...prawda!

Moje hortensje rosnące w cieniu właśnie w tym roku kwitną najpiękniej i najbardziej okazale.

Więc poproszę o wytłumaczenie? 😄 Bo ja czasami naprawdę nie rozumiem.

Jedno jest jednak pewne – szanuję to. I nawet jeśli czegoś nie rozumiem, akceptuję, że w tym roku kwitnienie hortensji wygląda właśnie tak.

I jestem za nie wdzięczna. ❤️

Bo pamiętajcie – hortensje to naprawdę wodne kwiaty. A kiedy brakuje im wody, potrafią bardzo szybko i bardzo wyraźnie nam to pokazać.

Hortensje Phantom posadzone w totalnym cieniu. Z boku jest hortensja omszona kosmata.





















Kolejne są moje hortensje krzewiaste – Annabelle i Strong Annabelle. Mam też odmianę Pink Anabelle i Baby. O nich narazie zdania nie mam. Pink zakwitła paroma kwiatuszkami, choć dwa miała potężne  a Baby zbudowała naprawdę potężne krzewy w półcieniu. 
I tutaj powiem jedno: gu...prawda z tymi podporami! 😄
Zrozumcie mnie.
Duże kwiaty, ogromne kule, przychodzi wielki deszcz, mocny, ciężki… i krzak leży.
Możesz z tym walczyć, podpierać, wiązać i kombinować albo po prostu zaakceptować, że taka jest ich natura.
A za chwilę może się okazać, że nikt już ich nie będzie chciał mieć w ogrodzie, bo takie „paskudne”, bo się pokładają.
Wiecie co?
Pamiętajcie o mnie. Ja je przygarnę. Serio. 😂❤️







Trzeci gatunek to hortensja kosmata, omszona.
Piękny, potężny krzew. Ozdobny przede wszystkim z tych swoich mięsistych, dużych liści. A kwiaty?
Cudowne. Ach, och… ❤️



Pod koniec sierpnia już się zasuszają.
Czwarta grupa hortensji w naszym ogrodzie to hortensje ogrodowe. 
I właśnie te „paskudy”, jak niektórzy o nich mówią, bardzo często giną z naszych ogrodów, bo… nie kwitną.
Mamy takie zimy, a przecież mówią, że już niedługo będziemy sadzić bananowce.
Kiedy to będzie? 😄
Planeta ponoć płonie, a u nas zwykłe hortensje ogrodowe potrafią nie zakwitnąć.
Tylko pamiętajmy – nie zawsze winna jest zima. Bardzo często problemem są wiosenne przymrozki, które potrafią załatwić młode pąki kwiatowe.
Myślałam nawet, żeby swoje „paskudy” posadzić z powrotem do gruntu. Ostatecznie zrezygnowałam.
Z dwoma wielkimi donicami jeszcze jakoś się uporam.
Bo dla tych pięknych kwiatów i ich jesiennych przebarwień naprawdę warto.





Hortensje – piękne od wiosny do jesieni
Tak naprawdę wszystkie hortensje są przepiękne.
Liście, kwiaty, przebarwienia… nie wszystkie przebarwiają się w taki sam sposób, ale właśnie to ma swój urok.
I mówcie sobie, co chcecie.
Hortensje będą rosły i kwitły tak, jak im się będzie chciało. 😂
My możemy o nie dbać, nawozić, podlewać, przycinać, przesadzać i dmuchać na nie… a one i tak czasami zrobią po swojemu.
I chyba właśnie za to też je lubię.
W połączeniu z bylinami i innymi kwiatami wyglądają świetnie. Do tego należą do jednych z najdłużej kwitnących krzewów w ogrodzie.
A ich kwiatostany możemy później wykorzystywać na bukiety, wianki, kule i różne dekoracje.
Praktycznie od wiosny do wiosny…
No tak.
Są świetne. Póki ich nie zetniemy. 😉
To chyba tyle w temacie hortensji.
A na koniec mały PS, bo ja już oczywiście obczajam kolejne.
Hortensje dębolistne.
Te to dopiero potrafią pokazać liście jesienią! 🍂





A na dokładkę – trochę o trawie
Zauważyliście kiedyś trawę, której kwiatostany przypominają szkielet ości ryby?
No serio! 😄
To spartyna grzebieniasta.
Uwielbiam tę trawę. Wygląda niczym fontanna. A ja bardzo lubię właśnie takie trawy – lekkie, zwiewne, o fontannowym pokroju.
Silnie rośnie i rozrasta się kłączami, więc trzeba mieć dla niej trochę miejsca.
Mimo wszystko nie zamienię jej na inny gatunek.
O trawach ozdobnych na pewno jeszcze będzie, bo właśnie zaczynają  pięknie rozkwitać.
Do usłyszenia w następnym wpisie!
Pozdrawiam,
Agata 🌿❤️





1 komentarz:

  1. Są takie rośliny, które mają swoje humory i humorki, a my i tak je lubimy ;) Mam tak samo z alokazjami czy begoniami w domu. Jak znajdę im to idealne miejsce, rosną pięknie i nawet chwilowy brak nawozu im nie straszny :D
    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń