Powered By Blogger

czerwca 29, 2026

Od upału do ulewy – co dzieje się w ogrodzie po ekstremalnej pogodzie.

 Dzień dobry w poniedziałek.

Zapraszam na dzisiejszy spacer po ulewie – strasznej ulewie, która przeszła przez nasz ogród po dniach ekstremalnych upałów.

Czekaliśmy na deszcz i dostawaliśmy alerty SMS, więc byliśmy przygotowani na to, że może być naprawdę groźnie. I faktycznie – było. Przez chwilę zrobiło się niemal czarno, jakby świat zniknął za ścianą wody. Wiał też bardzo silny wiatr, który wyginał zmęczone upałem rośliny.

Dzisiejszy spacer to mój pierwszy spokojny obchód ogrodu po ulewie. Wczoraj już nie zaglądałam – postanowiłam poczekać do rana i zobaczyć wszystko na spokojnie.

Ostatni tydzień to była prawdziwa próba dla ogrodu i dla nas. W lesie mieliśmy  42°C w cieniu.

Rośliny robiły, co mogły, ale widać było zmęczenie. Gęste nasadzenia i ściółka z trawy dużo pomogły. Hortensje Annabelle wymagały codziennego podlewania, natomiast hortensje bukietowe radziły sobie lepiej. 

Z dnia na dzień jednak wszystko zaczęło wyglądać coraz bardziej na wyczerpane:

winobluszcz,

sumaki,

katalpa,

pęcherznice,

róże i byliny

– wszystkie zaczęły pokazywać, że brakuje im sił i wody.

Warzywnik był podlewany regularnie, nawet przez 1,5–2 godziny dziennie. A mimo to natura i tak wystawiła nas na próbę.

Wieczorem przed burzą jeszcze podlewaliśmy ogród, bo prognozy nie były jednoznaczne. Aplikacje pogodowe nie pokazywały nic groźnego.

A jednak przeszły dwa razy chmury, potem burza, a w końcu przyszła ulewa, która naprawdę dała o sobie znać.

Wieczorem kilkanaście razy wyłączano prąd, co tylko potęgowało chaos – resetowanie internetu i całej instalacji było już zwyczajnie męczące, więc postanowiliśmy po prostu pójść spać.

Dodatkowo docierały do nas informacje, że około 10 km od nas przeszły trąby powietrzne, które łamały drzewa i zrywały dachy.

Na szczęście w naszym ogrodzie nie ma większych szkód, choć rośliny wyglądają na bardzo zmęczone.

Najbardziej ucierpiały:

róże,

byliny,

część krzewów ozdobnych.

Katalpa rozłożyła się tak mocno, że będzie wymagała dodatkowego zabezpieczenia – szczególnie, że to pierwszy rok po ośmiu latach, kiedy ma tak obfite pąki kwiatowe.

Z drugiej strony – deszcz był bardzo potrzebny. Ziemia wreszcie została porządnie nawodniona i teraz wszystko ma szansę się zregenerować. Deszczówki w beczkach i mauzerze starczy znowóż na trochę.

Co ciekawe, ekstremalne warunki wpłynęły nie tylko na rośliny, ale i na zwierzęta:

ptaki śpiewały tylko rano i wieczorem,

zapylaczy prawie nie było,

motyle i pszczoły zniknęły,

nawet zwierzęta ogrodowe były mało aktywne.

Natura jakby się zatrzymała.

Teraz czekamy na spokojniejsze dni i regenerację ogrodu. Mam nadzieję, że rośliny szybko się podniosą po tym wszystkim.

Dbajcie o siebie w te upalne i burzowe dni. Chłodźcie się, uważajcie na siebie i pamiętajcie – w lesie szczególnie łatwo o zagrożenie pożarowe. Nie zostawiajcie śmieci ani niedopałków.

A tymczasem dziś.
































































Życzę spokojnego poniedziałku.

Tak ku pamięci ! 29 czerwca. Pamiętna dla nas data. 


Mówią, że czas leci... i chyba coś w tym jest.

Dzieci rosną, przybywa wspomnień i doświadczeń, a życie dopisuje kolejne rozdziały.

Ale pośród tego wszystkiego najpiękniejsze jest jedno — że po prawie 21 latach razem nadal idziemy przez życie w tym samym kierunku. ❤️

A dziś mija 13 lat od naszego „tak”. 💍

Trzymajcie się i do następnego spotkania !!! Agata 🙋🏽 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz