Dzień dobry w poniedziałek 🌿
Po tygodniowych wyzwaniach i bardzo aktywnym weekendzie czas wrócić do codzienności. To dobry moment, żeby na chwilę zwolnić, odetchnąć i – choćby wirtualnie – wybrać się na spacer po ogrodzie. Nowy tydzień to przecież nowe plany i kolejne ogrodowe pomysły.
Niestety, wiosna jak to wiosna – potrafi zaskoczyć. Ostatnio coraz częściej pojawiają się u nas nocne przymrozki, takie delikatne, rzędu -2, -3 stopni. Niby rano nie widać oszronionej trawy, a jednak rośliny pokazują, że coś się wydarzyło. Najbardziej widać to po liliach, które wystartowały bardzo wcześnie – rano wyglądają, jakby lekko przymarznięte, choć później, wraz ze słońcem, wracają do formy. Podobnie tulipany – po chłodnej nocy kładą się, by po kilku godzinach znów stanąć dumnie do pionu.
Piwonie również już bez okrycia. Nie da się ich przykrywać w nieskończoność – są silne, odporne i wierzę, że poradzą sobie same. Mają już pąki i wiedzą „co robić”, by zakwitnąć w swoim czasie. Nawożenie drożdżami mam już za sobą, a teraz przygotowuję naturalny nawóz z bananów. Skórki zalane wodą dojrzewają w wiadrze i za około dwa tygodnie posłużą jako pierwsze, delikatne dokarmianie (oczywiście po rozcieńczeniu).
Miniony tydzień był naprawdę intensywny. Świętowaliśmy ósme urodziny naszego synka – było mnóstwo radości, zabaw i dziecięcej energii. Przygotowałam m.in. pudełko-niespodziankę, loterię cukierkową oraz zabawy ruchowe. Były zagadki i poszukiwanie „skarbów” ukrytych w ogrodzie – dzieci z ogromnym zaangażowaniem rozwiązywały wskazówki i biegały po ogrodzie. Na koniec – zasłużona nagroda i wspólne biesiadowanie, oczywiście z naszym obowiązkowym kociołkiem.
Znalazł się też czas na coś ważnego – sprzątanie naszej okolicy. Wskoczyliśmy na rowery, zabraliśmy worki i posprzątaliśmy leśną drogę prowadzącą do wioski. To była świetna lekcja i przypomnienie, że o planetę warto dbać nie tylko od święta. Tym bardziej że u nas od dawna brakowało deszczu – każda kropla jest na wagę złota.
Ciepłe, słoneczne dni przeplatały się z wiatrem, który potrafił skutecznie zniechęcić do pracy w ogrodzie. Ale życie w ogrodzie nie zwalnia. Rośliny rosną z dnia na dzień, a wraz z nimi budzi się cała przyroda… łącznie z naszymi stałymi „mieszkańcami”.
Tak – pojawiły się już zaskrońce. I choć wiem, jak bardzo są pożyteczne, to przyznaję szczerze – ich widok wciąż przyprawia mnie o dreszcze. Jeden z nich, naprawdę okazały, potrafił mnie ostatnio solidnie przestraszyć podczas spokojnej rozmowy telefonicznej. Mimo wszystko akceptuję ich obecność – tak jak żab, ptaków, jaszczurek czy zapylaczy. To wszystko tworzy równowagę, dzięki której ogród żyje i rozwija się tak dobrze.
Nie sprzątam ogrodu „do zera”. Zostawiam naturze przestrzeń do działania – tak jak w lesie, który przecież radzi sobie doskonale bez naszej ingerencji. I może właśnie w tym tkwi sekret – w harmonii, nie w kontroli.
Dziś spokojny poniedziałek. Czas wrócić do rytmu tygodnia – dla dzieci do szkoły, dla nas do obowiązków. Mam nadzieję, że pogoda będzie łaskawa i pomoże nam wszystkim wejść w ten rytm trochę łagodniej.
A teraz zapraszam Was na spacer po ogrodzie – zobaczcie, jak bardzo zmienia się z dnia na dzień 🌱
Na koniec jeszcze kilka słów o wodzie – bo to temat, który w ogrodzie ma ogromne znaczenie.
Coraz częściej przekonujemy się (i odczuwamy to niestety w rachunkach), że podlewanie ogrodu wodą wodociągową czy korzystanie z linii kroplujących wiąże się ze sporymi kosztami. Do tego dochodzi praca – bieganie z konewką czy wężem potrafi naprawdę dać w kość. Nasze plecy, ręce i kręgosłup szybko przypominają nam, że ogród to nie tylko przyjemność, ale i wysiłek.
Dlatego od dłuższego czasu stawiamy na zbieranie deszczówki. To najlepsze, co możemy dać naszym roślinom – woda naturalna, miękka, idealna do podlewania. Rośliny zdecydowanie lepiej na nią reagują niż na zimną wodę z kranu czy studni.
Ale idziemy jeszcze o krok dalej. Staramy się nie „rozpieszczać” ogrodu nadmiernym podlewaniem. Rośliny, które nie są przyzwyczajone do codziennego nawadniania, uczą się radzić sobie same – rozwijają głębszy system korzeniowy i lepiej znoszą suszę.
Ogromną rolę odgrywa u nas ściółkowanie. Wykorzystujemy wszystko, co mamy pod ręką – skoszoną trawę, liście, kompost, a nawet słomę. Dzięki temu gleba dłużej utrzymuje wilgoć, ograniczamy parowanie i tworzymy roślinom bardziej stabilne warunki do wzrostu.
Dodatkowo sadzimy rośliny dość gęsto. Tworzą naturalny cień, który chroni glebę przed nadmiernym nagrzewaniem i wysychaniem. To wszystko sprawia, że podlewanie ograniczamy do minimum – tylko wtedy, gdy naprawdę widzimy, że rośliny tego potrzebują.
A teraz już naprawdę zapraszam Was na spacer 🌿
W ogrodzie robi się coraz piękniej. Tulipany zaczynają swoje wielkie „wow”, narcyzy kwitną pełnią sił, a świdośliwa obsypana jest kwiatami. Wciąż można podziwiać kwiaty drzew owocowych – brzoskwiń, czereśni, a rozkwitają na biało drzewa wiśni, biały pigwowiec i tawuły szare - w pełni kwitnienia, wyglądają jak panny młode.
Pojawia się też coraz więcej zapachów. Akebia pięciolistkowa zachwyca nie tylko wyglądem, ale i aromatem, a magnolia – choć jeszcze skromnie – pokazuje, że rośnie i ma się dobrze.
Ja, jak wiecie, biel w ogrodzie uwielbiam – i mogłabym godzinami spacerować, podziwiać i chłonąć tę wiosenną atmosferę.
Tym akcentem kończę moje tygodniowe opowieści i zapraszam Was na fotorelację 🌱
![]() |
| Obrzeża rabaty z piwoniami to pomysł mojego synka...i te małe, stare pieńki drzew pokryte rojnikami- również pomysł synka. |
Trzymajcie się ciepło, życzę Wam dużo słońca (a tym, którzy potrzebują – upragnionego deszczu), spokojnego czasu i pięknej, prawdziwej wiosny.
A przed nami majówka – niech będzie pełna odpoczynku, bliskości i dobrych chwil spędzonych na świeżym powietrzu 🌼
Do usłyszenia! Agata 🙋🏽






























Piękna wiosna. :) Dużo ciepła, relaksu i radości! :)
OdpowiedzUsuń