Kochani,
mamy poniedziałek, więc jak zawsze witam się z Wami serdecznie z mojego ogrodu. Marzec już na dobre się rozgościł, chociaż pogoda – jak to w marcu – bywa jeszcze bardzo kapryśna. Noce potrafią zaskoczyć solidnym przymrozkiem i temperatura spada poniżej zera, co o tej porze roku jest oczywiście czymś zupełnie naturalnym. W dzień natomiast bywa już naprawdę przyjemnie – czasem trochę wietrznie, ale na tyle znośnie, że można wyjść do ogrodu i w końcu trochę popracować.
Po tej długiej zimie ręce aż same rwą się do pracy. I myślę, że wielu z Was doskonale zna to uczucie.
U mnie w ostatnich dniach najczęściej w ruch szedł sekator. Bywały takie dni, że przez długie godziny, praktycznie do wieczora, pracowałam właśnie z nim w ręku. Wiosenne porządki w ogrodzie rozpoczęły się na dobre. Przycięte zostały już krzewy, drzewa owocowe, trawy ozdobne oraz hortensje – zarówno bukietowe, jak i krzewiaste. Uprzątnęłam też zeszłoroczne, suche badyle po bylinach: kocimiętce, szałwii, przegorzanach, przetacznikach i wielu innych roślinach.
Ogród powoli zaczyna oddychać i budzić się do życia, chociaż wciąż jeszcze każe nam na siebie trochę poczekać.
Przymrozki nocą nadal się pojawiają, a ziemia jest jeszcze mocno zamarznięta. Na razie nie ma mowy o wbiciu szpadla, więc warzywnik musi uzbroić się w cierpliwość. A przecież w marcu zazwyczaj wysiewałam już pierwsze warzywa – groszek, bób czy pietruszkę. Zawsze staram się zrobić to trochę wcześniej, bo gdy przychodzi nagle ciepło, bardzo szybko pojawiają się też pierwsi nieproszeni goście: mszyce i różne drobne szkodniki, które potrafią dobrać się choćby do rzodkiewek. W tym roku jednak pogoda wciąż każe nam poczekać.
Ale ogród uczy jednej bardzo ważnej rzeczy – cierpliwości.
I właśnie o tej cierpliwości chciałam dziś napisać kilka słów. Z natury jestem osobą pogodną – zawsze lubiłam się śmiać, uśmiechać, mam dość donośny głos i sporo energii. Ostatnio jednak trochę przygasłam. Od dziecka bardzo dbałam o zęby i regularnie chodziłam do dentysty. Bywały lata, kiedy wystarczały tylko dwie kontrolne wizyty w roku. Niestety czasami życie układa się inaczej, niż byśmy chciały, i trzeba zmierzyć się z różnymi trudnościami.
A zęby – nie oszukujmy się – są wizytówką kobiety.
Dziś wiem jednak jedno: tak jak w ogrodzie, tak i w życiu nie wszystko da się zrobić od razu. W dzisiejszych czasach wiele spraw można przyspieszyć tylko wtedy, gdy ma się ogromne środki. Czasami jednak pozostaje coś znacznie trudniejszego – cierpliwie przejść przez dany etap, krok po kroku, z nadzieją, że na końcu pojawi się uśmiech taki, jaki sobie wymarzyliśmy. Szeroki, od ucha do ucha.
Wczoraj obchodziłyśmy nasze święto, dlatego chciałabym z tej okazji życzyć wszystkim kobietom właśnie tej cierpliwości. Naprawdę ogromnej cierpliwości – zarówno w życiu, jak i w ogrodzie.
Życzę Wam również spełnienia wszystkich ogrodowych planów i marzeń na ten sezon. Niech wszystko, co zaplanowałyście na ten rok w swoich ogrodach, ma szansę pięknie wyrosnąć i zakwitnąć.
A przede wszystkim życzę Wam ludzi, którzy są obok i którzy Was wspierają. Bardzo często takimi osobami są nasi mężowie – niezastąpieni pomocnicy i towarzysze ogrodowych przygód. Im również należą się wielkie brawa, bo trzeba przyznać, że potrafią mieć do nas naprawdę anielską cierpliwość.
Dlatego tej cierpliwości życzę dziś także nam samym.
Jeszcze chwila… jeszcze trochę poczekajmy. Wiosna jest już naprawdę blisko. Jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie kolorowo, jeszcze zakwitnie wszystko to, na co dziś czekamy.
Pozdrawiam Was serdecznie
Agata
Zapraszam na spacery oczywiście na nasz kanał na YouTube - TUTAJ





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz