Marzec w ogrodzie to początek sezonu ogrodowego. Pierwsze prace, podpory do piwonii, porządki w warzywniku i pierwsze oznaki budzącej się wiosny.
Marzec w ogrodzie to czas pierwszych wiosennych prac i powolnego początku sezonu ogrodowego. Po pierwszym wiosennym deszczu ogród zaczyna budzić się do życia, a każdy wolny moment można wykorzystać na drobne prace, porządki i przygotowanie rabat na nadchodzącą wiosnę.
Dzień dobry w poniedziałek!
Można powiedzieć, że powoli zaczynamy nowy sezon ogrodowy. Przynajmniej u mnie. Wszystko bardzo powoli. Od poniedziałku pada deszcz – jeden z pierwszych takich prawdziwie wiosennych deszczy w naszej okolicy. Taki marcowy, jeszcze trochę przedwiosenny, ale bardzo potrzebny. Z soboty na niedzielę też pokropiło, ale niewiele. Po takich opadach przyroda zwykle szybko budzi się do życia – robi się bardziej zielono, na rabatach pojawia się coraz więcej świeżych listków, a pąki zaczynają powoli nabrzmiewać.
Ten tydzień był dla mnie bardzo intensywny – sporo wyjazdów, spraw rodzinnych i różnych ważnych spraw do załatwienia. Dlatego kiedy tylko miałam chwilę, żeby złapać oddech i trochę się zresetować, wychodziłam do ogrodu. Czasem na godzinkę, czasem na dwie. Niekiedy pomagał mi nawet mój synek. I właśnie w tych krótkich momentach udało się zrobić całkiem sporo rzeczy.
Najbardziej cieszę się z jednej pracy, która już od dawna siedziała mi w głowie. W końcu zrobiłam podpory dla piwonii – z patyków wyciętych z wierzby. Przygotowałam takie naturalne konstrukcje, które później będą podtrzymywać krzewy, kiedy wypuszczą liście i – mam nadzieję – kwiaty. O tych podporach nagrałam też materiał na mój kanał YouTube, więc serdecznie Was tam zapraszam.
Jeśli chodzi o same piwonie, to te białe sadzonki, które dostałam w zeszłym roku, mają już naprawdę ładne „kły”, czyli pierwsze mocne pędy. Reszta na razie jeszcze śpi. Wielokolorowe sadzonki, które przyjechały do mnie z Holandii, również pokazują już pierwsze oczka, ale wciąż ich nie odkrywam – nadal są przykryte, bo przymrozki w marcu potrafią jeszcze zaskoczyć.
Udało się też popracować przy obrzeżach rabat. Wycięłam pas zieleni pomiędzy trawnikiem a rabatą – na razie wygląda to trochę jak dziura, ale to dopiero początek. Zobaczymy, co z tego powstanie dalej.
Wysiałam pomidory. tak. I to 13 w piątek. Praca jak każda inna. Umyłam doniczki. Nasypałam ziemi, nawet tej z kretowisk. Podlałam i do każdej z doniczek dałam po jednym nasionku. Jak co roku sieję kilka odmian. Doniczki wylądowały na parapetach i stoją wyżej, tak by słoneczko ogrzewało również doniczkę a nie samą górę doniczki. Powodzenia i dla Ciebie.
Kilka godzin spędziłam również w warzywniku. Przycięłam drobne zioła, poustawiałam donice – te długie skrzynie, które trochę żartobliwie nazywamy „trumnami”. Trochę je uzupełniliśmy ziemią, kompostem, obornikiem, a teraz pięknie podlewa je deszcz.
Udało się także wbić pergole i trochę pogrzebać w różnych zakątkach ogrodu. I właśnie podczas tych codziennych spacerów widzę, jak z dnia na dzień pojawia się coraz więcej wiosny.
Pąki nabrzmiewają już na brzoskwini, mirabelce, jagodzie kamczackiej, a nawet na hortensjach bukietowych. Zobaczymy, jak to wszystko się rozwinie. Ketmie oczywiście jeszcze śpią, trawy ozdobne również , to normalne – w końcu mamy dopiero drugą połowę marca.
Przed nami jeszcze dobre dwa miesiące czekania ,do tzw. zimnych ogrodników przymrozki mogą się jeszcze pojawiać, więc wszystko może się wydarzyć.
Może jednak w tym roku będzie inaczej? Zima była dość sroga, więc kto wie – może wiosenne przymrozki trochę odpuszczą i czekają nas piękne plony, zarówno w sadzie, jak i w warzywniku. Jak będzie naprawdę – zobaczymy.
Jedno jest pewne – deszcz był bardzo potrzebny. U nas zrobiło się już naprawdę sucho, a w ciągu tygodnia w naszej okolicy były dwa pożary Tym bardziej cieszę się, że w końcu popadało.
Taras jest nawet lekko podlany, więc deszcz był konkretny. Mam nadzieję, że beczki już się zapełniły, bo wystawiliśmy je pod rynny, żeby zbierać deszczówkę. Na pewno się przyda.
Porządków ogrodowych jeszcze nie zaczęłam na dobre, ale mam nadzieję, że wkrótce się za to zabierzemy. A w warzywniaku najwięcej. W kolejce czekają też maliny. W zeszłym roku obiecaliśmy sobie, że koniecznie zrobimy z nimi porządek – jeśli tego nie zrobimy, zrobi się z nich niezły busz. Chociaż kto wie… może owoców też byłoby wtedy sporo.
Na ten tydzień życzę Wam dużo ogrodowych przyjemności. Po deszczach na pewno wyjdzie słońce i każdy moment spędzony w ogrodzie będzie na wagę złota.
U mnie zapowiada się kolejny bardzo aktywny tydzień, ale mam nadzieję, że uda mi się jeszcze wskoczyć do ogrodu choć na chwilę.
A w następnym wpisie – mam nadzieję – przyjdę do Was z dobrymi wiadomościami. Związane oczywiście z ogrodnictwem. Trzymajcie kciuki, bo chodzi też trochę o moje skryte marzenie, taki jeden z ważnych celów, które chciałabym zrealizować w tym sezonie.
Do zobaczenia!
Agata 🙋
Po więcej zapraszam na kanał YouTube Tutaj











Brak komentarzy:
Prześlij komentarz