środa, 22 września 2021

Letnie wspomnienia.

 Witaj, a jeszcze nie tak dawno był maj, wiosna, potem lato, wakacje... I się skończyło. Zostały wspomnienia, zdjęcia i jest blog. Cieszę się ogromnie, że właśnie tutaj na tym blogu mogę się z Tobą dzielić moim ogrodowym światem. Z roku na rok roślin przybywa a miejsce się kurczy. Hihi. Pracy jest coraz więcej, więc trzeba działać inaczej by sobie ulżyć w obowiązkach. Coraz więcej sciółkujemy, obrzeża rabat robimy z trwalszych materiałów, by nie tracić za dużo czasu na ich czyszczenie... Sam kamień nie zdał egzaminu, bo kilka razy w roku trzeba było dziubać i dziubać a kamienie zawsze były utrapieniem przy koszeniu.. Więc trzeba było odstawiać i w ogóle. Dopiero po latach szukamy innych rozwiązań. I pomału, pomału będziemy je realizować. Ściółka z trocin, z trawy, z siana, czy kory bardzo fajnie się sprawdza, również na rabatach. Jest o wiele, wiele mniej chwastów... Mogę policzyć na palcach ile razy siedziałam w kwiatach, dosłownie w kwiatach, dwa, dwa razy.. Więc ściółkowanie się opłaca i do tego niektóra ściółka dostarcza do gleby cenne składniki, potrzebne dla wzrostu i kwitnienia kwiatów.. No tak.

To tym tak na marginesie póki pamiętam chciałam się podzielić. Już mnie nawet pytali, Ci co odbierają od nas śmieci. Nie będę trawy skoszonej oddawać czy odpadków jedzenia... No nie. Skoro widzę więcej w nich pożytku u nas niż tak wyrzucić, pozbyć się. O nie. Jak to się mówi, nie wyrzucaj, wykorzystaj...

No i mamy kalendarzową jesień... Bardzo się właśnie tego bałam ,nie chciałam. Po prostu mało nacieszyłam się wiosną i latem. Czas tak szybko leci, człowiek stara się jak najwięcej korzystać ale czasami się nie da. A tyle jeszcze do zrobienia... Są rzeczy ważne i ważniejsze. A tymczasem kolejne przemyślenia. Warzywniak przejdzie małą rewolucję. Myślę, że tak trzeba. To jednak on zabiera dużo czasu. Pielenie, latanie z haczką praktycznie co tydzień i w tygodniu, gdzies tam skubnąć, coś tam wyrwać. Warto to robić, właśnie dla swoich warzyw, świeżych, najzdrowszych... A jesień to świetna pora na zmiany. Tym bardziej, że za chwilę zrobi się prawie pusto. Mówię prawie bo jeszcze dużo warzyw siedzi w ziemi i nawet rośnie. Kwitną aksamitki, słoneczniki, kosmoski a nawet rodzynek. Mój plan jest taki, bo skoro rodzynki wytrzymują niskie temperatury i potrafi kwitnąć do listopada to zabieram go do domu, bo przymrozki w listopadzie pewno już mu zaszkodzą. Hihi. Tak bardzo jestem ciekawa owoców.

Jesień niech sobie będzie, ale zawsze mówię niech będzie ciepło, przyjemnie, słonecznie.... Taka jesień najpiękniejsza. Przy takiej pogodzie wybarwiają się pięknie drzewa i krzewy... Zwłaszcza winobluszcz, hortensje i inne krzewy, róże dzikie na przykład dostają ślicznych kolorów liści oprócz owoców... A las wygląda jak z bajki. A gdy będzie ciągle mżawić, padać to będą nici. Wszystko przyklapie i liście opadną. Dzisiaj w nocy mocno popadało. Rdest Auberta na pregoli przy bramie wygląda jakby ktoś go pobił.. Nie fajny widok ale co zrobić właśnie nie o taką jesień mi chodzi... Już mokro rano jak się wychodzi... U nas trawa więc buty wyglądają jak wyglądają. W nocy paruje, i czasami tam daleko w lesie widać piękną mgłę a przejazd przez tory nie kusi, żeby jechać... Właśnie kiedy mgła. Bo nic nie widać, świateł ostrzegawczych tutaj nie mamy, wilków nie mamy, żubry poszły sobie... Tylko nasz sarenek ze swoją rodzinką krąży wokół domku, bo wie, że u nas jest bezpiecznie, ma swoje schronienie przed myśliwymi...

Wojej ale się rozpisałam... Cóż czasami trzeba wylać wszystko na papier hihi. Zawsze uważałam że blog to forma pamiętnika, to prawda. Najważniejsze co w głowie, i jest wielka księga. Tak, tak od początku istnienia bloga prowadzę księgę. Zapisuję w niej zmiany, zakupy, plany... Jednak karta papieru to karta papieru. Blog jest blogiem. Nigdy nie wiemy kiedy pyknie i wszystko się skończy. Już nie raz były nieduże problemy i fajnie, że mamy tak wspaniałych obserwujących, którzy w odpowiednim czasie dadzą cynka co zrobić, gdzie kliknąć żeby nie stracić treści, czy bloga, czy kontakt. No właśnie.

Blogowanie to fajna sprawa, można poznać wielu wspaniałych ludzi, zainspirować się, blog daje wiele możliwosci. Może stać się nawet narzędziem do pracy online i może stać się taką przepustką do odnalezienia siebie. I dzięki jednej pasji odnalazłam drugą pasje. Wiankowanie... Właśnie. Nawet miały powstawać wianki od początku roku ale jak to już wcześniej napisałam, są rzeczy ważne i ważniejsze. Tym bardziej, że ostatnio wskoczyłam na fanpage Iwonki w ogródku i podpatrzyłam. Iwonka robi takie cuda że hoho.mówię sobie, wracam do Wiankowania, nie ma bata. Chociaż teraz córka, klasa 3 to i klasa komunijna, zajęć popołudniowych trochę mamy, i ta nieszczęsna tabliczka mnożenia hihi to jeszcze sobie dokoptuje wianki. Tak,tak...bo to będzie fajna odskocznia od zajęć innych niż nauka, pisanie, praca. I czas taki wspólny bo nawet nasz Macio jak się okazuje lubi sznurem owijać kwiatki... No proszę... Hihi

W tym roku powstało tylko kilka wianków ale postaram sie o więcej. Hihi. Muszę odszukać mój pistolet na klej. No właśnie, teraz wiadomo, że na długo opuściłam to zajęcie. A tak lubiłam robić na prezenty pod choinkę... Piękna sprawa, podarować coś od siebie. Dlatego też znalazłam inne wykonanie dla wianków, dla podstawy a właściwie niektóre wianki są bez podstawy, bo się tak dało. Niektóre gałązki są mocne, dają się skręcić, więc pomyślałam że podstawa nie potrzebna. I wianek się udaje. Jeden, drugi, trzeci i wczoraj czwarty... No właśnie. Fakt, wianki nietrwałe, bo z żywych kwiatów, potem będą wianki z owoców.. Ale kilka lat i są.. Bo do dziś dzień są moje pierwsze wianki. Więc wiem że warto.


A ten po prostu, są kwiaty z dłuższymi gałązkami, bo obcięte już na krzaku nad 2 pąkiem... I sznur, a nawet nić, mocna nić...


A ten z wrzosu to samo, i gruba nić od teściowej... Mam nadzieję że na długo mi starczy... Jedne wianek z wrzosu powędrował nawet do szkoły... 


Jeszcze inny zdobi białe drzwi 


Wianki wyglądają na odrobinę jesienne... Wiosenne już się ususzyly na dobre,ale dzielnie znoszą wiatr, a nawet deszcz... I to by było narazie tyle w temacie wianków... Bierzemy się za kolejne. I dodam, że nawet dla początkującego wiankowicza to będzie fajna sprawa, bo mnie się wydawało, że to ciężko będzie, no bo jak rzuciłam się od razu na klej i owoce ognika hihi. Warto zacząć najprostszymi narzędziami... I stopniowo  odważać się na więcej. 

Od wczoraj się nic nie zmieniło...za to już buszują ptaki od paru dni... Słoneczników mamy dużo w tym roku. Bardzo się cieszę, że sieją się same i wydają ogromne plony... Kilka sztuk obcięliśmy, reszta słoneczników dla skrzydlatych gości..












Szkoda robić już porządki. Niech jesiesią też, zwłaszcza w warzywniaku będzie kolorowo...No i na rabatach... 











Rozkwitają miskanty, zdobą właśnie trawy, szumią na wietrze, a tytoń ozdobny jakby chciał królować... I faktycznie tak jest, kwitną moszenki i parzydło białe... Nawet nie wiem skąd się wzięło.. A może kiedyś siałam. Nie pamiętam.

W piwnicy aż miło, zapasy zrobione... Choć w tym roku ogórków mniej to i tak człowiek zadowolony, bo co swoje to swoje... I nasiona z roku na rok warto zbierać... Warzywa są inne ale jednak warto.. Dobra zabawa, nauka... Warto. 

A bym zapomniała!!! 

I tu wspomniany rodzynek... 



Jesień, i ta pora, taka pogoda właśnie, to dobry czas na sadzenie drzewek, krzewów owocowych, ozdobnych, dobra pora na sadzenie bylin, dzielenie bylin i sadzenie cebulek... O tak hihi. Tulipany, hiacynty, krokusy to lista moich ulubionych. Już pierwsza pora 100 czeka... Ale narazie się wstrzymam, i też nie działaj pochopnie. Bo jak wspomniałam jesień będzie ciepła, cebulki wykiełkują.. A potem trzeba okryć na zimę, żeby nie zmarzły a jak co rok rocznie straszą zimą... Z własnego doświadczenia wiem, że lepiej zabezpieczyć na zimę wszystko co wrażliwe, zwłaszcza młode rośliny... 

Kwiaty wrażliwe bo ogrodniczka wrażliwa... Ostatni dzień lata... Zmarzłam na mieście i zachciało się klimatu, tego ciepełka, płynącego prosto z kominka... Ogrzać się, wyluzować i pomyśleć.... O tak. 



I już nawet pora na sytsze, bardziej kaloryczne jedzonko... A jak wiesz, u nas rządzi, zwłaszcza jesienią i zimą kuchnia staropolska, dania kuchni wschodniej... I też jak w ogrodzie wszystko wymaga czasu, cierpliwości i odpowiedniej  pory.. A już jest ta odpowiednia pora.. Jesień. Nieunikniona pora, zbliża się i też może być pięknie, i będzie. 💓



 A tymczasem życzę udanego, pierwszego dnia jesieni i dobrej zabawy w ogrodzie. Dużo ciepełka i słonka na nadchodzące jesienne dni Ci życzę. 

Do usłyszenia 🙋‍♀️Agata 😘

8 komentarzy:

  1. Agatko, jesień w Twoim pięknym ogrodzie jest czarująca. Wianki u mnie też mają po kilka lat, ten z wrzosów bardzo mi się podoba.
    Blogowanie dla większości z nas to pracochłonne i czasochłonne zajęcie, a jednak warto prowadzić taki pamiętnik.
    Agatko, moc serdecznosci przesyłam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepiękne wianki, wszystkie, a ten hortensjowy niespotykany- cudo, wrzosowe też, no i pierożki mniam, cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prześliczne są Twoje wszystkie wianki. Zaciekawiły mnie pierożki. Czym są nadziewane?
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Luciu. To są ma ty, rosyjskie danie na parze. Nic innego jak nadzienie mięsne zmielone , z cebulką, czosnkiem i przyprawione do smaku... Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Wianki wyszły obłędnie. Dobrze że masz tak wspaniałe wspomnienia lata. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że się podobają... A lato powspominamy jeszcze nie raz. Buziaczki.

      Usuń