Powered By Blogger
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wykopki czosnku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wykopki czosnku. Pokaż wszystkie posty

lipca 06, 2026

Lipcowy ogród budzi się do życia – lilie, hortensje i wakacyjny spacer pośród zieleni.

Lipcowy ogród budzi się do życia – lilie, hortensje i wakacyjny spacer pośród zieleni.

 Dzień dobry w poniedziałek!

Poniedziałek, który zapowiada piękny dzień, a może nawet piękny tydzień? Prognozy pogody wirują jak szalone i chyba same nie wiedzą, co nam przyniosą. Takiego wietrznego weekendu chyba nikt nie zapowiadał. A ja nie lubię wiatru, bo zawsze coś przywieje albo czegoś narobi w ogrodzie.

No to zaczynamy, kochani! Nowy tydzień przed nami, minęło zaledwie kilka dni od ostatniego wpisu, a w ogrodzie już wszystko wygląda inaczej. Zmiany zachodzą nieustannie – jedne kwiaty ustępują miejsca kolejnym, a ogród żyje swoim rytmem.

Początek lipca zapowiada się spokojnie. A jak wiecie – lipiec u nas to miesiąc lilii. Od tych maleńkich odmian, aż po lilie drzewiaste sięgające nawet dwóch metrów wysokości. Niestety w tym roku wiele z nich nawet nie wyszło z ziemi. Cebulki chyba nie poradziły sobie po zimie. A przecież pamiętacie – mieliśmy naprawdę srogą zimę. Być może zmarzły, a może po prostu wygniły. Trudno… Cieszę się tym, co jest.

Przyznam też, że jestem trochę zaskoczona jakością cebulek lilii kupowanych jesienią. Piękne, duże, zdrowe – a później rozkwitają zaledwie jednym pąkiem. Człowiek kupuje te same odmiany co kiedyś, sadzi je z takim samym sercem i troską, a jednak coś się zmienia. Jestem bardzo ciekawa tegorocznego kwitnienia lilii. Na razie są wyjątkowo grzeczne – chyba czekają na swój odpowiedni moment.

Za to widzę, jak hortensje bukietowe pędzą w kwiaty! W tym roku wyjątkowo im się spieszy. Bardzo mnie cieszy, że nawet podczas upałów radziły sobie świetnie bez mojej pomocy. Chociaż – jak wspominałam wcześniej – z konewką musiałam jednak podchodzić do moich Anabelek. Po całym dniu upału wyglądały naprawdę biednie.

Rozpoczął się już drugi tydzień wakacji. Weekend mieliśmy bardzo aktywny i myślę, że takie wakacyjne podsumowanie z pewnością jeszcze pojawi się na blogu. Oczywiście będzie mocno ogrodniczo!

Tymczasem zapraszam Was na spacer pośród moich ogrodowych włości. Może ktoś znajdzie odpowiednie miejsce dla naszej nowej roślinki – pana jałowca Horstmanna, jak go sobie nazywam. Ten wygibas, niczym ogrodowy strażnik, wciąż czeka w doniczce na swoje miejsce.

I wiecie co? Jakoś nie mogę go nigdzie ulokować. Kiedy już wydaje mi się, że znalazłam idealny zakątek, po chwili jednak zmieniam zdanie. Chciałabym, żeby był widoczny już z daleka. Chociaż dobrze wiem, że większość z nas chciałaby, aby wszystkie nasze rośliny przyciągały wzrok już od samej bramy.

Ale kiedyś usłyszałam bardzo mądre słowa:

„Ogród nie ma być do ogarnięcia jednym spojrzeniem. Ogród ma przyciągać i zapraszać do spaceru.”

I jak ja to uwielbiam…

A teraz sama biegam po swoich ścieżkach. Muszę zajrzeć do kwitnącej róży Doroty, sprawdzić co słychać u kokornaka, zobaczyć jak mają się moje pomidorki, obejrzeć kwiaty katalpy… I taki zwykły spacer po ogrodzie potrafi trwać nawet dwie godziny.

Mówię Wam – to jest cudowne uczucie.

Z lipcowych prac czekają mnie jeszcze wykopki czosnku jadalnego. Zawsze robię to wtedy, gdy przez kilka dni nie pada i staram się zdążyć do połowy lipca. Po zbiorach zostaje sporo wolnego miejsca, więc można działać dalej. Sieję wtedy ponownie szpinak, sałatę czy fasolkę.

Z wykonanych prac ogrodowych przycięłam już szałwię ozdobną i szałwię lekarską. Trochę też popieliłam, choć niewiele – przez pogodę i przez to, że wszystko tak pięknie się rozrosło. Nawet w warzywniku zrobiło się gęsto, a ja bardzo to lubię.

Nadal jednak nie przepadam za wiatrem. Skutecznie utrudnia pracę i zawsze coś poprzesuwa, połamie albo namiesza.

Zapraszam Was więc na spacer po ogrodzie i do następnego napisania.

Uważajcie na siebie i życzę Wam pięknych, spokojnych oraz pełnych słońca wakacji.

„Ogród nie pyta, czy masz czas. On po prostu każdego dnia pokazuje, że piękno rodzi się cierpliwie.”













































listopada 27, 2022

Wieści z warzywniaka. Cz.I. Listopad

Wieści z warzywniaka. Cz.I. Listopad

 Hejka, dzisiaj, kiedy za oknem mgła, zimno, kiedy już przeszła fala zimowa, śnieg, mrozy... Przyszedł czas na warzywniakowe podsumowanie. Będzie zrobione w dwóch częściach, ponieważ mam masę zdjęć z tego działu... Hihi. Sezon uważam za bardzo udany, naprawdę. Mimo, że lato, upały dały popalić, plonów było, zwłaszcza cukini, pomidorów, i nawet ogórki pięknie zaowocowały, te zwłaszcza w wannie. Polecam. Naprawdę, sprawdzony od lat patent na ogórki. Całkowita kontrola i to sprawia, że plony są całkiem pokaźne i ogórki, zwłaszcza na mączniaka nie chorują. Może to też dlatego, że w okolicy warzywniaka kwitnie sporo floksów... I to pierwsze one zawsze obrywają mączniakiem... Mimo że kwitną... Wygląda to troszkę paskudnie ale widać, że warzywniak, rabaty kwiatowe oddziałują na siebie w sposób naturalny... Działanie dla dobra ogółu... Warzywka i część owoców które mamy w warzywniaku, ze względu na leśne zwierzęta, bardzo fajnie owocowały, czy to borówki, czy truskawki a maliny to już w ogóle...

A na więcej zapraszam na krótki spacer. 





Koniec zimy to czas kiedy już wysiewamy pierwsze warzywa, groszek, bób, rzodkiewke, marchew, pietruszkę, zielone typu szpinak, jarmuz, by już wiosną, pod koniec wiosny cieszyć się pierwszymi zbiorami... Dzieci szczególnie uwielbiają groszek i świeżą, maleńką marchewkę... 



Warzywniak to taki targ, gdzie już od wiosny do późnej jesieni można poskubać coś pysznego... Lipiec to takie istne bum, gdzie czasami człowiek nie nadąża, ale każdego dnia pomalutku i zbiera się i przetwarza oczywiście. 




















W czerwcu i lipcu dojrzewa już wiele warzyw i owoców... Można robić przetwory, sałatki, czy zajadać prosto z krzaczka. Kwitną kwiaty... W warzywniaku jak i na rabatach kwitną aksamitki, kosmoski, bagietki, nasturcje, szarłaty, słoneczniki, dziewanna i ukochana maciejka... Kwitną też warzywa... Kwiaty warzyw są niesamowicie przyciągające nie tylko wzrok ale i bzyki. Chociażby blisko szklarni posiana rzodkiewka, tej której nie zdążymy zjeść, zakwita... Wkolo kwiatów rzodkiewki lata wtedy mnóstwo bzykow, które przy okazji odwiedzają szklarnie. Uważam, że trochę kolorów oprócz zielonego jest wskazane nawet w warzywniaku 












I w lipcu już pierwsze porządne zbiory czosnku... Oczywiście tak jak ziemniaki podbiera się a przychodzi dzień i czas, że wykopuje się już wszystko... Po wykopkach czosnku posiane zostały druga tura warzyw, gdzie nawet w listopadzie zajadamy, są to kalarepa, rzodkiewka, sałata, kolejny jarmuż, szpinak, rukola, a nawet buraczki i koperek. 







I najlepsze co może nas spotkać...




Samo dobre, swoje ziemniaki fasolka i jajeczka... 

Frytki z cukini 



Nagroda... 

Tymczasem w warzywniaku jak to się mówi, musi być ciągłość... Trzeba nawozić, ścinać, odmładzać, dosadzać... Czosnek już wysadzony... Z barku czasu no i dni krótsze, bo kiedy człowiek wraca z pracy już ciemnawo się robi, więc wszystkie prace związane z ogrodem przeniesione są na weekend... Została mi cebula ozima do wysadzenia... U nas już pierwszy atak zimy był, zrobiło się jesiennie, ponuro i ciepłej. Więc taką cebulę ozimą spokojnie można wysadzić do gruntu i ja okrywam słomą... 



By post nie zrobił się za długawy, zakończymy dziś na tym, na lipcu... A co dalej się działo,??? Zapraszam za tydzień... Oj działo się działo...

Słodkości na niedzielę i miłego dnia.

Dzisiaj wersja sucha, szarlotka na sucho 🙈 ale sucha nie jest. Jest pyszna. Pozdrawiam. Agata.