poniedziałek, 17 lipca 2017

Latem...

Witajcie...wiosną my się poznali
a latem parą zostali ...a dokładnie
wczoraj 16 lipca minęło 12 lat...tak to szybko zleciało...świętowaliśmy ,a jak ,dym było widać.....i czuć potem też było co nie co:-)

To był nasz wieczór...był tort,grillll ;-) i oczywiście nocne buszowanie z aparatem ;-)


kolorowy tort galaretkowy z bitą śmietaną,kremem kubusiowym,bananowym i owocami,dla Neli po prostu galaretkowa powódź ;-) jak z bajki Bena i Holi ,jakby który rodzic znał ;-)

Pogoda dopisała ,było ciepło...

nawet mieliśmy niezapowiedziane odwiedziny,dzięki Aguś za odwiedzinki....Age zafascynował
perukowiec
a mnie koliberek,nocny motyl czy jak znalazłam u wujka G. fruczak gołąbek...niesamowite stworzenie,szybki ,z długą trąbką,i duży jak na motyla.szybki jak pisałam,zdjęć kilkanaście ,na kilku widoczny,fruwał jak opętany z floksa na floks...dopadł póżniej moje surfinie.



potem zrobiło się przytulnie...



 i pachnąco...ciemno to już było.hihi
,a jak ciemno to do domu nie chce się wracać.Nela tańcuje...mimo że już zrobiło się zimno..





i postrzelałam foty...kocham nocne sesje ;-)














To był miły wieczór ;-) Dziękuję kochani :-) i za grzybobranie i pogaduszki w jagodzinach ;-)
 A dziś od rana...porządki tu,to tam ,nie wiadomo za co się wziąć ;-)pierwsze co taczka i heja w ogródek...i borówki ,już czas tak...na chwasty już też przyszedł czas...


głowa pełna pomysłów ale doba zdecydowanie za krótka...a tyle do zrobienia...
dobrze że mam mojego Mężusia,to jego ręce wyczarowały nam  miejsce ,gdzie niekoniecznie po ciężkim dniu pracy,ale też kiedy zaczyna boleć gardło ,po prostu...po kilku minutach tam spędzonych czuje się odprężona,zrelaksowana...tak to nasza sauna...jeszcze wymaga dopieszczenia...i dodatków..kiedyś już ciut o niej pisałam.A dziś więcej...


Daje czadu ,w sensie temperatura ;-) plus olejki ...polecam takie domowe,prywatne spa ;-)
W pożniejszym czasie pokaże dodatki i dokończoną banie...
 a stoliczek...mój cudaśny ,po szlifie i malowanku wygląda tak :
przed

po

wypatrzyłam,wiedziałam że będzie mój,Stoliczek dostał drugie życie ;-)
na jutro czekają następne mebelki :-)
to w następnym poście...dodam tylko że dostałam kuku na punkcie białych dodatków....to przez Was choinka jego mać :-) ;-) ;-) dzięki kochani,ja widzi mi się a mój m.odwala dobrą robotę,nie no nie tak całkiem...też staram się jak umiem...z malowaniem to akurat odpada...
ale kwiatki to staram się jak najwięcej ,i dużo ,tylko gdzie już sadzić ,o choinka jego mać ;-)
no byłam dzisiaj,od poniedziałku...jak tak dalej pójdzie to z torbami mnie mąż za bramę wystawi...hihi żartuje,sam prosił o róże,to kupiłam dwie,sam nawet je posadził a ja dla mojej werbenki sama miejsce znalazłam.


 kiedyś na blogu u p.Madzi widziałam i tak mi się spodobała...dla mnie atrakcyjna,spokojna,rzadkość spotkać w ogrodzie...a ja już mam.
Też dziś żniwa miałam ,pierwsze bo lawendy...już bukiety w wazonikach,szafach,wiszą i pachną...pszczoły przestały się kręcić to sekator w ruch,tak jak kazali...








już czekam na kolejne kwitnienie...





i czekam na kolejne zbiory bobu .pycha ...po prostu...

i na kolejne kwiatki,narazie pokazał się pierwszy... ,zgadnijcie...
to jednoroczne

a to pnącze,też jednoroczne




zostawiam Was z zagadką i różyczką... teraz idę spać...
Dobranoc.




i do usłyszenia oczywiście ;-0  PA.