środa, 19 kwietnia 2017

Wiosną przybyłam czyli już minęły dwa latka .

Hejka ,jak ten czas leci...minęły dwa latka  a ja nie wierze że wciąż jestem tu z Wami..w wirtualnym świecie wszystko wydaje się być piękniejsze . czego nie mogę powiedzieć o tym "zewnętrznym".chyba mnie lubicie....gdyby nie Wy nie byłoby mnie tu....A ja zostaję.Pragnę być z Wami...nie muszę pisać czasami nie chce ,wolę odwiedzać Wasze blogi.
A wiosna? cóż nie rozpieszcza ,a czas i nadzieja wydaje się być najlepszym lekarstwem na lepsze "jutro"
Kwiecień poprzeplata trochę zimna i oby do lata...:-)
Głowa do góry ,jeszcze będziemy pragnęli pogody z "wczoraj"
A dziś zapragnęłam napisać co  na tym naszym odludziu słychać...nie mrozi ale jest zimno,jak nie pada deszcz to z nieba padają promyki słońca,,które ogrzewają nasze poliki a słońce rozświetla każdy zakątek ogrodu.:-)a i  choć i niebo pokrywały ciemne chmurzyska .





                                                Moje Małe Wielkie Szczęście .


                                            Sad pod dębem kiedyś ,pole jerzyn i malin.


                                              To się nazywa pieskie szczęście....

                                             Papik duch ogrodu ;-)



                                    spektakl ku końcowi ale coś się kończy a coś się zaczyna....
                                        Moje parapetowe love      i moje baranki...;-)




A pokrzywa i mleczyk tak tak samo zdrowie ,to wiecie ja wiem :-)
ps.mleczyk jest na zdjęciu wyżej.

Dużo słoneczka życzę i do następnego napisania.
Pa