piątek, 29 kwietnia 2016

Kwiecień plecień

Witajcie, ostatnio u nas dużo się dzieje, a właściwie to pogoda szaleje. W końcu kwiecień plecień. Dobrze że się kończy.

                            Raz grad, deszcz ze śniegiem,


A dziś 
Słoneczko już by mogło tak zostać. 


Przymrozki u nas od kilku dni, biegamy, okrywamy co się da,niezapowiedziany pierwszy spowodował że wiele roślin mi wypadnie, ale tego nie chcę pokazywać. Pokaże co cieszy moje oczy, kwitnie i się nie poddaje. 








Mlecz, niby taki paskudny, uciążliwy, ale  przede wszystkim zdrowy. 
Produkcja przeprzepysznych syropków już ruszyła. 



To by było na tyle. 


A więc kochani życzę Wam wspaniałej majówki, ciepłej i słonecznej pogody. 
Do usłyszenia. 

Ps. Doszły mnie słuchy że w maju będziemy mieli lato. 
Pa. 









piątek, 22 kwietnia 2016

Zupka szczawiowa i wieści z ogrodu :-)

Witajcie przed weekendem. Pogoda znowu nie taka na jaką czekamy od kilku dni. Nie pada ale za to wieje jakby chciało głowy pourywac. Mirabelkowy spektakl dobiega końca, drzewa się zielenią a wiatr roznosi kwiaty po całej okolicy, wrażenie jakby padał śnieg :-)
W sadzie sporo się dzieje a jeden szpak już przyleciał na zwiady. Ukrywa się w lesie.potem prawdopodobnie wróci z całą chmara. Ale my Mamy sposób na ochronę drzewek, a raczej owoców :-) mam nadzieję że pomysł z zarzuceniem starych firan okaże sie skuteczny. A narazie fotki bieli w sadzie.
                            Kwitnących czereśni,



                            Kwitnącej obficie Świdosliwy
                 Agrestu, porzeczeczki i wyczekiwanej kamczatki.


Wiosna aż kipi kolorami i daje tyle radości i Pozytywnego kopa jak ja to mówię:-) 

A radość oj jest. 

Kalina została przycieta na jesieni i teraz na wiosnę:-) 
Naprawdę nie mam pojęcia co mam za odmianę, dostałam ją w prezencie, a ona co, ma mase pączków :-) 

 Liatra ponoć dwuletnia, myślałam że już jej nie będzie, nawet zaplanowałam co tu posadze a jednak :-)
 Tawułki Arendsa też szybko wystrzelily z ziemi.
Roślinki mają się dobrze, mam nadzieje że się utrzymają bo znowu wróciły przymrozki :-(
Nadzieja też jest. 







I dobry obiadek :-) 
Zupka szczawiowa. 
Macie już na nią ochotę? 

Pozdrawiam i życzę 
Pięknej pogody na weekend :-) 






niedziela, 17 kwietnia 2016

Zapiekanka i wieści z parapetu :-)

Witajcie. Dziś niedziela niestety deszczowa, już od wczoraj u nas pada i pada. Ale cóż deszcz jest potrzebny. Prace w ogrodzie trzeba było zaprzestać na jakiś czas, mam nadzieję że nie na długo. A niedziela jeżeli już w domu to wcale nie tak nudno :-)
Chcę się z wami podzielić przepisem na zapiekanke teściowej :-) trochę jest pracy a jak będziecie ją częściej robić to się domyślicie czemu akurat teściowej :-)

Składniki na ciasto
1 śmietana, 1szkl.majonezu,wymieszać, dodać dwa jajka, wymieszać i dodać trochę mąki, potem łyżeczkę sody rozpuszczona w łyżeczce octu, wymieszać i dodać mąki, razem potrzeba szklanka mąki. Ciasto ma być jak na naleśniki.


Pozostałe składniki pokrojone w plasterki





Blaszka jest w wymiarach plus,minus 35na 30
Zaczynamy od wysmarowania blaszki olejem i kolejno wykładamy składniki. 
Najpierw wykładamy ziemniaczki, solimy
Pamiętajcie aby zawsze posolić pyrki. 
Na Tak wyłożone pyrki lejemy ciasto. 




Dalej znowu wykładamy pyrki, solimy, wykładamy pokrojone piersi kurczaka marchewkę i cebulkę, wylewamy ciasto. 



I znowu dalej wykładamy ziemniaczki, solimy, teraz dałam odwrotnie, najpierw cebulkę, potem mięsko i marchewkę i na to reszta ciasta. Wzruszyć widelcem w kilku miejscach żeby ciasto weszło w zakamarki. Na koniec przełożyłam małymi kawałeczkimi ziemniaczkow, zasmarowalam ciastem i posypałam pieprzem. Piekę około godziny, jako że każdy piekarnik jest inny, a ja już mam starte cyfry na piekarniku swoją zapiekane pieke w temp. takiej jak pieczemy biszkopta. 



Zapiekanka się piecze to pokaże Wam co słychać na parapetach :-) 

Surfinie

Papryczki

Pomidorki


Rudbekia

I niżej mała zagadka dla Was, co wychowywałam? 

To narazie tyle wieści z parapetu. 
Oby tak dalej:-) 

Zapiekanka już gotowa, życzę Smacznego :-) 




Pokrojona na kawały, podana z barszczem. Od czasu do czasu taki obiad możemy zaserwowac :-) Czemu by nie? Prawda. Pychotka.



To by było na tyle, zmykam na popołudniowa kawkę i kawałek chalwowca, no może dwa :-) 



Ooo wychodzi słońce, idziemy na spacer. 
Miłej niedzieli :-)