środa, 4 maja 2016

Maj, maj, maj :-)

Witajcie kochani. 
W końcu nadszedł wyczekiwany miesiąc Maj. 
Takie niebo dopisało nam przez całą majówkę. 
Byliśmy bardzo zadowoleni z pogody. 
Można było popracować i poleniuchowac. 
No i ostatnio nawet byliśmy pod wrażeniem że dosyć liczne stadko dzików nie miało zamiaru przed nami uciekać. 
Dopiero wyjście z samochodu i pstrykanie im zdjęć je tak spłoszylo że niestety na zdjęciach zostały tylko ich tyłki :-) szły przez las jak burza:-) 
A my tylko chcieliśmy im zrobić kilka fotek, widocznie nie lubią być fotografowane. 


No i zaczęła się Majówka. 
Było słonecznie, cieplutko i z pędzlem :-) 








                        I były nawet prezenty. Od mojego najmłodszego braciszka otrzymałam  dwie cudne donice:-)

   I dojrzałam pierwszego kwiatka u truskawek.
Jak pisałam wcześniej, w majówkowy weekend trochę fruwalismy z pędzlami, ja malowalam płotki, mój M. domek dla Neli z piaskownica, który w try miga postawił. Gdy już będzie w całości skończony to napewno się Nelka nim pochwali :-) 
                      Po malowaniu było trochę lenistwa:-)

Trochę patrzenia w niebo 
I na moją brzoze, uwielbiam się na nią gapić , nawet posiedzieć czasami przy niej blisko:-) 






Szaszłyki to nasza rodzinna tradycja, wykonane, i przygotowane przez mojego męża, po prostu rozplywaja się w ustach. Mąż przez jeden dzień marynuje mięso w przyprawach a na drugi dzień w zalewie octowej, gdzie ponownie są odstawione na 24h.Szanpury to specjalne narzędzie do szaszlykow, tak podane szaszłyki zajada się bez większych problemów :-)
Do tego serwuje danie na parze, czyli Manty, które już znacie, kiedyś o nich pisałam, śledzie i sałatkę ze startą marchewką, smażonym kurczakiem, cebulką i czosnkiem:-) z naszym jedzonkiem wzięliśmy udział w konkursie  na Facebooku u Iwonki w ogródku.


Nie obyło się oczywiście bez kiełbaski i skrzydelek, które dzień wcześniej marynujemy w przyprawach:-)
Spacer po jedzonku obowiązkowy. Moja niunia niebawem skończy 4latka a już śmiga rowerkiem. Jestem z niej bardzo dumna:-)




I dzisiejszy dzień :-) 
U nas wczoraj wieczorem spadł deszcz, strasznie padało, całą noc padało i dzisiaj do południa ale cieszę się, las i mój ogród w najlepsze podlany. Po majowym deszczu przyroda ruszy jak burza:-) 



                  Moja jabłonka wkrótce zakwitnie:-) na co z                                      niecierpliwością czekam.



I na koniec, mam nadzieję że nie znudziłam Was zdjęciami 
Wczoraj nasza blogowa koleżanka czestowala cebulakami, dzisiaj ja Was czestuje i życzę 
słonecznych, cieplutkich dni:-) 

Pozdrawiam 
I do usłyszenia :-)