piątek, 13 maja 2016

Krótki majowy spacer.

Witajcie kochani, jak ten czas leci, znowu mamy weekend:-) nie dość że dziś 13,to jeszcze zimna Zośka nas niebawem odwiedzi. Mrozów raczej nie będzie, ale dziś pewno jakiś pech. A uwierzycie że mój m. trzy lata pod rząd w piątek trzynastego był zawsze zatrzymywany do kontroli:-) co za pech:-)
Ale to nie o tym chciałam.
Pogoda jest piękna, prawdziwe lato.
Deszcz padał 10dni temu, a w okręgu 20km.potrafil lunac prawie  każdego dnia.
A u nas nic, mamy potworna susze, normalnie chyba mieszkam w jakimś trójkącie bermudzkim. Od wczoraj się chmurzy, nawet pogrzmialo ale co, wiatr przegania chmury i znowu czyste niebo. I tak w kółko a jak człowiek prosi o pogodę to jak na złość pada.
Biegam z konewka, podlewam i tak to mniej więcej wygląda :-)
Zapraszam na krótki spacer.

Kwitną ostatnie tulipany. 
                          





 Tawuła już kończy swój spektakl za to kalina obiecuje.

 Żywopłot w tym roku obsypal się kwieciem, aż  roi się od bzykow.

Zakwitla moja jabłonka, na co czekałam z niecierpliwością. 




 Truskawki też obficie zakwitly ale i część kwiatków zniszczył przymrozek
 Tu porzeczka na pniu.
I kącik z funkiami, zurawkami i paprotkami, które dostałam od pewnej pani. Zaczyna się zageszczac, wyżej i pomiędzy paprotkami są już siewki nagietkow i kosmoskow, rozsiewaja mi się tu co roku. Lubię jak natura rządzi :-) 
 Tu nasz kawałek w sadzie, coś jest na lewo i na prawo, ale to w kolejnych postach:-)
 Sumaki octowce też coś długo spaly, przymrozek im pewno zaszkodził, ruszyly w koncu, cieszę się, swoimi liśćmi dają nam cień w upalne dni, są ozdobą w ogodzie, mówi się też o nich jako palmach naszych polskich.
Ozdoba jak ozdoba ale potrafią figle sprawiać. Nam to nie przeszkadza, bo i tak kosze i tak biegam z sekatorem. Ich korzenie przynajmniej w naszym ogrodzie rozlarza się do 5 metrów. W tym roku dały mocno o sobie znac. kosiarkę odpalam co tydzień a z sekatorem niestety biegam codziennie, bo młode sumaczki są w różnych częściach ogrodu. Przed posadzeniem ich w ogrodzie radzę mocno się zastanowić :-)
 Na koniec Bąbel jak zwykle leży i nic nie robi, dziwna ta jego pozycja do leniuchowania :-)
 Ten motyl chyba chciał zdjęcia, latał ciągle za mną, fotkę mu strzeliłam i se poleciał :-)
A ja Was żegnam i życzę tym co tak wyczekuja jak ja
odrobinę deszczu. 
Pozdrawiam i do następnego :-) 

Ps. Przepraszam za błędy:-)