sobota, 7 listopada 2015

Chwila...

Hej:)
Witam po krótkiej przerwie.Wdarło się do nas choróbsko,stąd moja nieobecność na Waszych blogach.Postaram się to nadgonić:)
Nela czuje się ''lepiej''ale ze spacerem narazie sie powstrzymujemy a co dopiero z pójściem do przedszkola.
Choroba  to straszny czas i dla dziecka i dla rodziców a jeszcze gorzej jak kończy się to pobytem w szpitalu.
Przeżyliśmy to na własnej skórze i nie życze tego nikomu!

Ile byśmy nie dbali zawsze ''coś'' w nas trafi,takie życie:)
Ale cieszymy się- najgorsze za nami :)

Dziś moja chwila z wieczora...niestety z dnia nie da rady,nie zostawiam córki samej w domu i nie wychodzę na dwór, a że drzemki już nie potrzebne czekam na powrót mojego z pracy i wtedy moge na spokojnie sobie wyjść-tyle że teraz zostają mi nocne sesje:)

A zostały chryzantemy-natura wciąż mnie zaskakuje w zeszłym roku były białe i różowe a dziś widzicie sami?!


I na ławeczce też fajnie posiedzieć,posłuchać plusku i odgłosów sowy, która siedzi od lat w kominie i nawet za dnia przeleci nad podwórkiem;)
Nawet ma potomstwo!


I dla odmiany
Chwila mojego męża - z ranka,ciut za domem
Chwila grozy...
A gdzie tam,mój sie nie boi- podszedł do niego,kliknął kilka fotek a ten w las.
Mąż stwierdził że to inny- ten masywniejszy.
Moje pytanie- gdzie trzeci???
Coś mi mówi że to ja na niego trafię i nawet zdjęć nie będzie bo zawsze gdzie jestem i coś pięknego zobaczę to
nie mam aparatu przy sobie...i dlatego brak zdjęć sów.



I...tym
Słodkim akcentem kończę mój dzisiejszy, krótki wpis:)
Milky Way


Pięknej niedzieli;)
Buziaki.